Paraolimpijskie igrzyska w Pjongczangu zakończone

Cztery lata temu w Soczi polska ekipa po raz pierwszy w historii startów na igrzyskach paraolimpijskim nie zdobyła ani jednego medalu. Z Pjongczangu wraca z jednym — brązowym Igora Sikorskiego w alpejskim slalomie gigancie. Pierwszym medalem Polaka w konkurencjach alpejskich od 30 lat! I pierwszym w historii polskiego narciarstwa alpejskiego na monoski. A jakie wyniki osiągnęli zawodnicy z naszego klubu KS Obidowa Obidowiec — Iweta Faron i Witold Skupień? Debiutująca na igrzyskach 19-letnia Iweta Faron, tegoroczna maturzystka dwa razy zajęła ostatnie miejsce, raz zeszła z trasy. Najlepiej wypadła w biathlonie na 10 km gdzie zajęła 8. miejsce. Witold Skupień zajął 5. miejsce w biegu na 20 km, 6. na 10 km i 7. w sprincie — startując najlepiej z naszych narciarzy i biathlonistów. Ale nie był zadowolony.

— Te igrzyska to moja życiowa porażka. Nie wyobrażałem sobie, żebym choć raz nie stanął tu na podium. Nie mam  zwyczaju zwalać na nikogo winy poza sobą samym. Sam popełniłem kilka zasadniczych błędów — stwierdził rozgoryczony wicemistrz świata z 2017 roku i tegoroczny brązowy medalista PŚ w Vuokatti. — Wiem, że stać mnie na wygrywanie z tymi zawodnikami. Pragnąłem, żeby szczyt przyszedł na igrzyska. Nie przyszedł. Żeby było jak najlepiej posmarowane — nie było. Fajnie, że będę miał stypendium, które gwarantuje dalszy rozwój. Ale nie startuję dla niego, tylko żeby wygrywać — dodał.

— Mogło być lepiej, ale nie narzekam — podsumował występ biało-czerwonych Łukasz Szeliga, prezes Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego. Igor Sikorski odczarował fatum z Soczi i to jest najważniejsze. Żal mi Witka Skupienia, bo był naprawdę blisko medalu. Niech ta sportowa złość towarzyszy mu w drodze do igrzysk w Pekinie. Uważam, że wracamy do Polski z tarczą — zakończył swoją wypowiedź Szeliga.

Iweta Faron pociesza rozgoryczonego Witolda Skupienia
Fot. Bartłomiej Zborowski