
4 lutego na stronie internetowej Interia Sport ukazał się wywiad z Piotrem Borysem, wiceministrem sportu i turystyki, pod znamiennym tytułem Igrzyska w Polsce wielkim finałem rewolucji w życiu Polaków. „To być albo nie być dla naszego społeczeństwa”, który przeprowadził dziennikarz Andrzej Kalemba. Warto zapoznać się z tą obszerną rozmową, podczas, której poruszono wiele istotnych dla polskiego sportu spraw. Zachęcamy do przeczytania jej w całości. Poniżej przedstawiamy fragmenty, które uznaliśmy za najistotniejsze.
Andrzej Klemba, Interia: Dlaczego Polska chce zorganizować igrzyska olimpijskie?
Piotr Borys, wiceminister sportu i turystyki: – To przede wszystkim wyraz aspiracji Polaków. Nigdy wcześniej Polska ani żaden kraj Europy Środkowo-Wschodniej nie organizował takiej rangi zawodów. Ekonomicznie mocno się rozwijamy i staliśmy się dwudziestą gospodarką świata. Dojrzeliśmy do tego, by powalczyć o igrzyska. To także element budowy tożsamości i dumy narodowej. Potrzebujemy takich celów do integrowania narodu i silnej motywacji. Euro 2012 pokazało, że potrafimy się mobilizować. I kolejny powód, nie wiem czy nie najważniejszy, to będzie motor ogromnych zmian w polskim sporcie i w aktywności fizycznej Polaków.
W tym właśnie celu powstaje Strategia Rozwoju Polskiego Sportu?
– Tak, zakładamy, że polski sport będzie napędzany dwoma niezależnymi silnikami. Pierwszy to właśnie staranie się o igrzyska olimpijskie, a drugi to dokument, na którego bazie chcemy przebudować cały system polskiego sportu i zacząć zapobiegać patologiom związanym z zaniechaniami i zaniedbaniami polskiego społeczeństwa w zakresie aktywności ruchowej. Dzisiaj 30 procent dzieci jest w bezruchu i to może być pierwsze pokolenie, jak mówią eksperci, które będzie żyło krócej niż rodzice. Głównie dlatego, że się zatrzymaliśmy jako społeczeństwo, a szczególnie dzieci, w aktywności fizycznej. Według specjalistów wydolność krążenia oddechowego po prostu radykalnie spada. Z drugiej strony mamy dzisiaj 65 procent dorosłej populacji nieaktywnej, a są kraje, w których nawet 80 procent po prostu się rusza, jak choćby Finlandia. I na końcu jako wielki i dumny kraj mamy na ostatnich igrzyskach zaledwie dziesięć medali, a na przykład dużo mniejsza Holandia 34.
Skąd będziecie czerpać pomysły, gdzie szukać wzorców?
– Nasze aspiracje są ogromne. I teraz chcąc myśleć o absolutnie rewolucyjnej zmianie, potrzeba czegoś, czego się złapiemy – właśnie igrzysk olimpijskich i paraolimpijskich. Będziemy w pewnym stopniu wzorować się na Francji, w której po zawodach w Paryżu powstało trzy tysiące klubów, a trzy miliony ludzi zaczęło czynnie uprawiać sport. Oni dokonali tej zmiany, a wcześniej przez lata przebudowywali system sportu wyczynowego. Chcemy wykorzystać ich najlepsze doświadczenia, ale także krajów skandynawskich i Słowenii. Zbudujemy piramidę szkoleniową, ale nie taką klasyczną. Nasz pomysł to jest taki prostokąt, w którym mieści się ta piramida, bo to ma być aktywność przez całe życie. Uważamy, że w opłaca się w to inwestować nie od pierwszej czy drugiej klasy podstawówki, albo od czwartej, kiedy dopiero pojawia się nauczyciel wychowania fizycznego, ale już od trzeciego roku życia. Rozmawiamy z wieloma sportowcami i na przykład Julia Szeremeta mówi, że zaczęła ćwiczyć w wieku pięciu lat. Także doświadczenia Słowenii pokazują, że należy zaczynać już podczas edukacji przedszkolnej.
Powstanie Strategia Rozwoju Polskiego Sportu, ale jak ją skutecznie wprowadzać?
– To będzie historyczny dokument, bo rządowy, a nie dotyczący tylko jednego resortu. Dlatego w tym celu będziemy współpracować z ministerstwem edukacji, by wprowadzać aktywność fizyczną od wspomnianego trzeciego roku życia. Będziemy współdziałać z MSWiA i MON w kontekście budowania kompetencji ruchowych, a także przygotowania osób do pracy w służbach mundurowych. Tam potrzebne jest pół miliona ludzi do pracy. Brakuje synchronizacji pomiędzy sportem, wojskiem i policją. To się dzieje, ale zbyt powoli. Ola Mirosław czy Julia Szeremeta jako wojskowe dają świetny przykład, ale trzeba stworzyć system. Współpracujemy też z ministerstwem nauki, w jaki sposób możemy działać na rzecz polskiego sportu z pomocą innowacji i wszystkich metod zwiększających efektywność szkolenia wyczynowego. Oczywiście ministerstwo rodziny jest niezbędne do tego, żebyśmy z pomocą rodziców i dziadków budowali świadomość, jak ważny jest ruch. W Polsce potrzebujemy radykalnie rewolucji w aktywności fizycznej, bo bez tego będziemy żyli krócej i posypiemy się jako społeczeństwo. To już dzisiaj widać. Myślenie o tych dwóch wielkich motorach zmian, czyli igrzyskach olimpijskich i strategii ma być wspólnym działaniem ponad podziałami.
Kto jeszcze pracuje nad strategią?
– Grono jest szerokie, a w komitecie sterującym, który odpowiada za strategię, są choćby przedstawiciele samorządów. Jeżeli chcemy przeprowadzić ogromną zmianę w polskim sporcie, to bez nich tego nie zrobimy. Dzisiaj w polskim sporcie jest około 13 miliardów złotych, z czego 7 miliardów wkładają właśnie samorządy. Około 4 miliardów dokłada ministerstwo, a pozostałe 3 miliardy to kapitał prywatny, czyli najczęściej sponsorzy. Musimy te nakłady zwiększać, ale trzeba je wydawać efektywnie, a tego nie robimy. Jeżeli myślimy o strategii polskiego sportu w horyzoncie 10-12 lat, a to jest okres pełnego szkolenia wyczynowego zawodnika, to chcemy ją dedykować tym najmłodszym z myślą, że będą gotowi na igrzysk olimpijskie w 2040 roku. W tym czasie jest to właśnie do zrealizowania. Chcemy namówić wszystkie najważniejsze środowiska, a więc polskie związki sportowe, dziesiątki tysięcy polskich klubów, blisko 2800 polskich samorządów, które współdecydują o systemie sportu, naturalnie rząd i parlament do tego, że ta zmiana jest potrzebna. W najbliższym roku ta strategia będzie nie tylko utworzona, ale również przyjęta.
(…) W związku z pracami nad strategią planujecie wprowadzać reformy?
– Zmiana dotycząca polskich związków sportowych będzie jedną z większych, ale nie jedyną. Trochę przymusimy zarządzających związkami, w sensie pozytywnym, do działania. Traktujemy to jako element wyzwania, na początku intelektualnego. Do tej pory większość ze związków sportowych działała w horyzoncie czterech lat. Olimpijskich. Jak się udało na przykład zdobyć medale, to władze zostają, jak nie, to rewolucja. A my uważamy, że ich strategia powinny być dziesięcio- lub nawet dwunastoletnia, czyli obejmować trzy kolejne igrzyska. Tyle właśnie czasu potrzeba, by z dziecka wychować wyczynowego sportowca. I za tą jedną reformą pójdą kolejne. Ustawa o sporcie. Ustawa o finansowaniu. Z całą pewnością chcemy zreformować zawód trenera. Nie dość, że potrzebujemy dwukrotnie więcej szkoleniowców, to o znacznie lepszych kwalifikacjach. Docelowo chcemy też, by nauczyciel wychowania fizycznego był już w klasach 1-3, a także wyedukować trenerów do wieku przedszkolnego. Kolejna sprawa to praca z osobami z niepełnosprawnościami, co u nas funkcjonuje w bardzo niewielkim zakresie. Potrzebujemy to radykalnie zmienić, bo zaledwie jeden procent osób z niepełnosprawnościami uprawia sport. Absolutnie niezbędne są też kompletnie nowe kompetencje w pracy z seniorami. Za 10 lat 40 procent polskiego społeczeństwa będzie powyżej 60. roku życia. Kolejna reforma to system zarządzania polskimi talentami, który dzisiaj właściwie nie istnieje. Chcemy zcyfryzować sport i zintegrować wszystkie dane szkoleniowe. To pozwoli na możliwość wymiany sportowców pomiędzy dyscyplinami. Bo może jest tak, że ktoś jest niezły w jednym sporcie, ale w drugim byłby dużo lepszy. Bylibyśmy w stanie przerzucać najbardziej utalentowanych zawodników, osiągać jeszcze większe efekty i wyniki sportowe. To świetnie robią Francuzi. My robimy to marginalnie. Sporty nie widzą się między sobą.
(…) 13 lat temu próbowano sprowadzić zimowe igrzyska do Krakowa. Skończyło się na tym, że wypłynął dokument dotyczący kosztów imprezy. Wynikało z niego, że trzeba będzie wydać 22 mld złotych. Mieszkańcy Krakowa odrzucili pomysł w referendum. Nie popełnicie podobnych błędów? Przekonacie społeczeństwo?
– Dzisiaj mniej więcej jest tyle samo zwolenników, co przeciwników igrzysk olimpijskich w Polsce. Cieszę się, że już rozpoczęliśmy dyskusję i oswajamy społeczeństwo z tematem wskazując szereg korzyści. Nam jest najbliżej do jak najbardziej efektywnego modelu organizacji tych zawodów, czyli tego z Paryża. Nie ma potrzeby budować obiektów na siłę, a raczej należy wykorzystać już istniejące czy też otwarte przestrzenie na tymczasowe areny.
Cały wywiad można przeczytać pod tym linkiem https://sport.interia.pl/igrzyska-olimpijskie/news-igrzyska-w-polsce-wielkim-finalem-rewolucji-w-zyciu-polakow,nId,22546031
Fot. Piotr Borys, wiceminister sportu i turystyki podczas spotkania w sprawie Strategii Rozwoju Sportu w Polsce na stadionie Legii Warszawa, Fot. MSiT