
Joachim Halupczok, Edward Barcik i Benedykt Kocot. Co ich łączy? Odpowiedź dla wielu kibiców sportowych jest prosta – kolarstwo, bardziej zorientowani dodadzą – medale olimpijskie, członkowie Wojewódzkiego Zrzeszenia LZS w Opolu pochwalą się – to kolarze z naszych klubów. To wszystko prawda, ale jest jeszcze coś – wszyscy pochodzą z jednej gminy! To gmina Chrząstowice w powiecie opolskim. Nie ma chyba takiej drugiej w Polsce, gdzie wychowałoby się trzech medalistów olimpijskich!
Edward Barcik i Benedykt Kocot znali się z podwórka, mieszkali na tej samej ulicy w Chrząstowicach i przyjaźnili się. To ten starszy Barcik zaprowadził młodszego Kocota do klubu LZS Opolanka Grabie, gdzie trenerem był wówczas Karol Kühn i poprosił by dał mu stary rower. Trener przyjął go pod swoje skrzydła, dał rower, ale o opony młody Kocot musiał martwić się sam. Jak wspomina pomogli rodzice: Był to dla nich ogromny wysiłek finansowy. Kosztowały wtedy 240 zł, a ojciec zarabiał 1050 złotych, a przecież trzeba było jeszcze wyżywić czteroosobową rodzinę. Zaryzykowali jednak, niejako zainwestowali we mnie i byłem im bardzo wdzięczny za to. Dobrymi wynikami chciałem spłacić im ten dług. Najmłodszym z nich był Joachim Halupczok, który urodził się w 1968 roku w Niwkach. Gdy trafił do klubu LZS Ziemia Opolska w 1982 roku, jednym z trenerów był tam Benedykt Kocot.
Chrząstowice dbają o pamięć swoich olimpijczyków – jedna z ulic tej miejscowości nosi nazwę Olimpijczyków, a niedawno taką samą nazwę otrzymała hala sportowa. Edward Barcik i Benedykt Kocot chętnie przyjeżdżaj w rodzinne strony na wyścigi organizowane przez Mariana Staniszewskiego, szczególnie na Memoriał im. Joachima Halupczoka.

Edward Barcik
Najstarszy z nich Edward Barcik urodził się w 31 maja 1950 roku w Prusicach. Był zawodnikiem kolejno LZS Opolanka Grabie (od 1967), LZS Prudnik (1970), LZS Opole (1971-1972) i LZS Ziemia Opolska (1974 -1977). Pierwsze kroki stawiał na rowerze pod kierunkiem Karola Kühna, potem Franciszka Surmińskiego, ale wyrósł na znakomitego kolarza dzięki Henrykowi Łasakowi, trenerowi kadry narodowej, który na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych z młodych, wyróżniających się zawodników (Stanisław Szozda, Mieczysław Nowicki, Jan Smyrak, Tadeusz Mytnik, Lucjan Lis, Edward Barcik) stworzył tzw. grupę „wystrzałowców”. Kiedy „starzy” (Ryszard Szurkowski, Zygmunt Hanusik, Zenon Czechowski, Wojciech Matusiak) wygrywali Wyścig Pokoju, młodzi przygotowywani oddzielnym rytmem po raz pierwszy w historii polskiego kolarstwa wywalczyli brązowy medal mistrzostw świata w drużynie (1971) jadąc w składzie: Lis, Smyrak, Szozda i Barcik (mieli w sumie 83 lata). Rok później, w walce o olimpijski medal w jeździe drużynowej w Monachium trener Łasak też postawił na młodych – Edwarda Barcika, Stanisława Szozdę, Lucjana Lisa i dorzucił do nich Ryszarda Szurkowskiego, już wtedy jednego z najlepszych kolarzy świata. Zdobyli srebrny medal olimpijski.
Barcik w swojej niezbyt długiej karierze sportowej zdobył wprawdzie trzy tytuły mistrza Polski (1971 w wyścigu indywidualnym oraz 1970 i 1974 w wyścigu dwójkami), meldował się na wysokich miejscach w Tour de Pologne, ale nie był chyba zawodnikiem do końca spełnionym. Inna sprawa, że nie opuszczał go pech (ciężki upadek na torze) i trapiły kontuzje. W 1971 i 1972 roku wygrał plebiscyt na najlepszego sportowca Zrzeszenia LZS. Po zakończeniu kariery sportowej w końcu lat 70. XX wieku był trenerem LZS Ziemia Opolska. W 1981 roku tuż przed ogłoszeniu stany wojennego wyemigrował do Niemiec.

Benedykt Kocot
Urodził się 11 kwietnia 1954 w Chrząstowicach. Kolarz torowy, wychowanek LZS Opolanka Grabie i trenera Karola Kühna (od 1968), zawodnik LZS Opole (1972) i LKS Ziemia Opolska (1974-1980), gdzie z kolei jego opiekunem był Franciszek Surmiński. Jeden z największych talentów sprinterskich w historii polskiego kolarstwa torowego. Zaczynał jako kolarz szosowy, jako 17-latek spróbował sił na torze. Spodobało mu się – szybkość okazała się ciekawsza niż wytrwałość długodystansowca. Po roku profesjonalnego treningu po raz pierwszy wywalczył tytuł mistrza Polski w sprincie oraz wicemistrza na 1 km ze startu zatrzymanego (1972) i włączony został do ekipy olimpijskiej. W Monachium w 1972 roku, startując w tandemie wraz z Andrzejem Bekiem, zawodnikiem Społem Łódź, zdobył brązowy medal – była to wielka niespodzianka. Dodajmy, że wtedy konkurencja ta po raz ostatni była rozgrywana na IO. Z tym samym partnerem wywalczył jeszcze brązowy medal MŚ w Montrealu (1974) i rozpoczął starty z bardzo doświadczonym sprinterem Januszem Kotlińskim. Połączenie rutyny z młodością, żywiołowością i siłą dało jeszcze lepsze wyniki – w 1976 roku mistrzostwo świata. Byli także najlepsi na mistrzostwach w 1975 roku, ale zostali zdyskwalifikowani, bo Kocot zapomniał o… kontroli antydopingowej. Mimo jeszcze kilku lat startów (m.in. IO 1976 i 1980), nie potrafił wywalczyć sobie stałego miejsca wśród najlepszych sprinterów świata w konkurencji indywidualnej. W kraju był m.in.: 5-krotnym mistrzem Polski w sprincie, 3-krotnym wicemistrzem w sprincie i na 1 km ze startu zatrzymanego. Po zakończeniu kariery sportowej był przez kilka lat szkoleniowcem w LKS Ziemia Opolska, po czym wyjechał do Niemiec.

Joachim Halupczok
Urodził się 3 czerwca 1968 w Niwkach. Zawodnik LKS Ziemia Opolska (1982-1989), który w 1990 roku przeszedł na zawodowstwo. Już jako junior taśmowo zgarniał wszystkie tytuły: w wyścigu na czas, parami, drużynowym, górskim, wygrał także rywalizację przełajowców. Po tych sukcesach jego kariera potoczyła się już błyskawicznie. Został członkiem kadry narodowej i jako 20-latek wraz z Markiem Leśniewskim, Zenonem Jaskułą i Andrzejem Sypytkowskim wywalczył na IO w Seulu (1988) srebrny medal w wyścigu szosowym.
Eksplozja talentu „Achima” nastąpiła jednak dopiero w następnym sezonie, pamiętnym dla polskiego kolarstwa roku 1989. W maju wraz z Zenonem Jaskułą stoczył pasjonujący pojedynek z Niemcami podczas Wyścigu Pokoju (ostatni, rozegrany w silnej stawce) – wygrał Ampler, Jaskuła był trzeci, a Halupczok – czwarty. Potem przyszły pamiętne mistrzostwa świata w Chambery. W drużynie, biało-czerwoni w olimpijskim składzie jeszcze raz przegrali z Niemcami. Jednak podczas wyścigu indywidualnego nastąpił srogi rewanż. Joachim Halupczok na trasie liczącej 185 km, wiodącej krętymi drogami francuskiej Sabaudii, zdeklasował rywali. Dwie ostatnie rundy pokonał samotnie, osiągając niemal 3 minuty przewagi nad grupą pościgową. Był to atak efektowniejszy od barcelońskiego triumfu Szurkowskiego i Szozdy z 1973. W kraju był już 4-krotnym mistrzem Polski na szosie (indywidualnie, na czas i dwójkami). Nie bez dyskusji i przeszkód 21-letniemu zawodnikowi pozwolono przejść na zawodowstwo.
Nic jeszcze wtedy nie zapowiadało tragedii. Najpierw w 1990 roku w czasie Giro d’ Italia, będąc na 5. pozycji z powodu kontuzji kolana musiał się wycofać z wyścigu. Kontuzja została wyleczona a „Achim” kontynuował starty, m.in. na MŚ w Japonii mógł zdobyć medal, gdyby nie potrącenie na finiszu przez kibica. Dopiero jesienią, podczas rutynowych badań lekarskich we Włoszech stwierdzono, że Polak ma arytmię serca. Sam zawodnik i opinia publiczna w Polsce przyjęła tę diagnozę z niedowierzaniem. Kilka miesięcy później po serii ponownych badań lekarz nakazał mu rozbrat z rowerem co najmniej na rok. Na początku 1992 Halupczok zaczął ponownie startować, niestety pod koniec tego sezonu zapadła ostateczna decyzja – koniec z rowerem i ściganiem się. Kolarz uległ choć niechętnie tej decyzji i zaczął organizować sobie życie „po nowemu”. Żyć jednak zupełnie bezczynnie nie umiał. Grywał towarzysko w piłkę nożną. Zasłabł podczas rozgrzewki w trakcie turnieju w Opolu. Zmarł w karetce nie odzyskując przytomności 5 lutego 1994. Pochowany został na cmentarzu w Osowcu.

Przy pisaniu postu wykorzystano materiały PKOl – Polscy olimpijczycy.