Skip to main content

PZPN — bez lig i tabel u dzieci!

Na początku września PZPN na pierwszym po wyborach posiedzeniu podjął uchwałę, dzięki której zostanie zlikwidowana od 2022 roku ewidencja wyników i tabel od kategorii skrzata do orlika. Jest to ważna decyzja, która również powinna zainteresować działaczy Ludowych Zespołów Sportowych. Może warto w naszym środowisku przeprowadzić na ten temat dyskusję i zabrać głos. Może wypracować wspólne stanowisko? Przecież piłka nożna to najpopularniejszy sport w LZS-ach. Jesteśmy za czy przeciw? By przybliżyć problem publikujemy poniżej fragmenty obszernego artykułu Arkadiusza Dobruchowskiego, który ukazał się na ten temat na portalu junior.weszlo.com.

Co faktycznie zmieni się po wejściu w życie tej uchwały? W protokołach meczowych i sprawozdaniach sędziowskich nie będą wpisywane wyniki spotkań. I nigdzie w Internecie nie znajdziemy informacji o rezultatach i tabelach lig w kategorii od skrzata do orlika. Czy to oznacza, że dzieci nie będą grać meczów? Nie, bo zamiast cotygodniowych lig, będą małe turnieje, gdzie drużyny, co rusz, będą się mierzyć z innymi przeciwnikami. Decyzja ta ma wielu zwolenników i chyba jeszcze więcej przeciwników, którzy twierdzą, że zabije ona rywalizację. Czy aby na pewno? Przecież dzieci będą grać po to, by wygrywać. Różnica jest taka, że to dzieci będą liczyć sobie bramki i zwycięstwa, a nie sędziowie i portal „Łączy Nas Piłka”. Co więcej w turniejach komercyjnych, jak chociażby „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku” wyniki też będą się liczyć, zatem dzieci dostaną puchary i nagrody.

—  Ta reforma nie ma na celu zabijania rywalizacji! Po prostu nie będzie wynikomanii i punktomanii. Czytam często takie posty na Facebooku drużyn do lat 8, 10: „przygotowujemy się do sezonu”. Jak można przygotowywać dziecko do sezonu? Samo to założenie jest błędne. Najważniejsza jest gra i rywalizacja. Turnieje są i cały czas będą. I dobrze niech będą, bo to jest coś innego niż ligi. Taki turniej nie jest stresogenny, owszem jedziesz na turniej, żeby wygrać. Przegrasz? To nic się nie stało, bo za tydzień będzie kolejna szansa na innych rozgrywkach. Z kolei liga powoduje to, że po dwóch, trzech meczach pojawia się myśl o ewentualnym spadku i trenerzy kombinują, dokonują dziwnych ruchów, żeby się utrzymać np. grają tylko najlepsi, pojawiają się niezrzeszeni zawodnicy itd. Na turniejach takich sytuacji nie będzie. Bo, jeśli nie uda się wygrać dziś, to można za tydzień, bo będzie kolejna szansa —  tłumaczy Michał Libich, trener edukator, koordynator szkolenia dzieci i młodzieży PZPN.

Ta uchwała można śmiało powiedzieć jest nie przeciwko dzieciom, a … rodzicom i trenerom, którzy zbyt dużą wagę przykładali do tego, żeby za wszelką cenę wygrywać mecze w lidze żaka czy orlika.

W niektórych szkółkach wręcz ocenia się trenerów dzieci za to, jakie wyniki osiągają w lidze. Zdarzył się spadek — trzeba zwolnić trenera, bo to jego wina. A przecież on jest od tego, żeby dać najmłodszym wyszaleć się na boisku, pozwolić im pokochać ten sport. Najpierw nauka poprzez zabawę, danie dziecku swobody, żeby cieszyło się ze zdobywania bramek, dryblingu itd. Umówmy się, że wygranie ligi żaków nie ma żadnego znaczenia, tak samo jak spadek z tych rozgrywek. Za kilka lat nikt o tym nie pamięta. I zwycięstwo w tej lidze nijak się ma do tego, kto w późniejszym czasie zostaje zawodowym piłkarzem. Dzieci kochają rywalizację i będą chciały grać z innymi oraz wygrywać. Punkty, spadki i awanse mogą przyjść w późniejszym wieku. Najpierw niech po prostu grają w piłkę i bawią się nią, tak jak kiedyś ich dziadkowie na podwórku.

— Ta ustawa otwiera furtkę trenerom, żeby bezstresowo szkolili dzieci, żeby spełniali ich oczekiwania, takie, jakie wskazuje natura. Jeśli dziecko jest egoistyczne to trener musi dać mu pole na boisku do tego, żeby mogło się wyszumieć, pokazać. Nie możemy go ograniczać hasłami: „nie kiwaj” czy „podaj”. Reasumując — ta reforma spowoduje, że trenerzy nie będą musieli stresować się tym, że spadną z ligi. Tylko będą kierować się tym, żeby dzieci były coraz lepsze — mówi wspomniany wyżej Michał Libich.

W niektórych związkach wojewódzkich, jak zachodniopomorski i wielkopolski nie ma już takich lig — w tym pierwszym od 2018 roku, w tym drugim od 2020. Może dlatego niektórzy zwolennicy tej reformy, jak Dawid Dominiczak, trener edukator w Wielkopolskim ZPN chcą iść jeszcze krok dalej. — Wyniki, tabele powinny pojawić dopiero od kategorii trampkarza, gdy wchodzimy w etap piłki jedenastoosobowej. Wszystko, co jest wcześniej, to nauka, a nie budowanie zespołów. Najważniejszy jest rozwój indywidualnych umiejętności, a nie tabel i wyników. Swoboda — to powinno być słowo klucz dla trenerów, żeby dawali ją dzieciom, aby te podejmowały decyzje, takie, jakie chcą na boisku. (—##) Mam nadzieję, że dzięki niej (tej reformie) będziemy mieli więcej kreatywnych zawodników, którzy będą mieli luz przy podejmowaniu decyzji. Największy problem jest taki, że poprzez presję wyniku znika nam wiele dzieci ze sportu. Zabija się w nich kreatywność, gdy pewnych rzeczy się im zakazuje. Wiele zależy od mądrości trenerów i ich podejścia.

Z kolei Marek Safanów, trener edukator PZPN, były koordynator Zachodniopomorskiego ZPN oraz autor projektu „Pierwsza Piłka” mówi tak: —  Efektów działań reformy nie widać od razu. Samo usunięcie ewidencji wyników i tabel to jest łatwa rzecz, bo usuwasz i po sprawie. Wyzwanie stoi przed tobą, gdy dochodzi do edukacji trenerów i rodziców. Jeżeli oni tego nie zrozumieją, to nie osiągniemy wspólnego sukcesu. Cieszymy się, że ten projekt przeszedł jako ogólnopolskie rozporządzenie, bo do tego też dążyliśmy, odkąd wprowadziliśmy tę reformę w Zachodniopomorskim ZPN. Teraz czas na edukację poszczególnych województw, dla których jest to coś nowego. Musi minąć trochę czasu, trzeba pokazać im kilka pokazowych turniejów bez zapisywania wyników i tworzenia tabel, żeby się do tego przekonali. Z kolei już sama radość dzieci wynagrodzi im wszystkie działania, które podejmą. (…)

Jak jest gdzie indziej? W Anglii od 2006 roku nie ma lig dziecięcych i młodzieżowych. Dlaczego zdecydowali się na taki ruch? Co to zmieniło w szkoleniu dzieci w tym kraju? —  Wiele lat temu Angielski Związek Piłki Nożnej podjął decyzję o zlikwidowaniu lig dziecięcych i młodzieżowych z wynikami, z uwagi na niewskazane zachowania rodziców i trenerów podczas spotkań ligowych. Panowała wynikomania. Czy to był dobry ruch ze strony The FA? Z mojej obserwacji mogę powiedzieć, że wiele ludzi zrozumiało, że mecz dzieci to zabawa —  uważa Paweł Guziejko, polski trener dziecięcy, który od kilkunastu lat pracuje w Anglii i czynnie uczestniczył przy wprowadzaniu tej reformy. — Edukacja trenerów i rodziców na pewno przyniosła pozytywny efekt. Panuje większe zrozumienie, że mecz dla dziecka jest po to, żeby mogło się wyszaleć i pobawić z kolegami. Osiem lat pracowałem w Angielskim Związku Piłki Nożnej, który mocno postawił na edukację trenerów i rodziców. Organizowane były festiwale piłkarskie, gdzie trener edukator z FA przez maksymalnie pół godziny edukował rodziców na temat tego: po co jest mecz dla dziecka? W jaki sposób dzieci się uczą? To zajęło dużo czasu, bo edukacja potrzebuje bardzo dużo czasu. A efekty przyjdą po piętnastu, dwudziestu latach — dodaje.

Co o tej reformie sądzi były prezes PZPN Zbigniew Boniek: — Nie uważam, że PZPN chcąc wprowadzić tę reformę, popełnił błąd. Taką reformę nie jest prosto wprowadzić, my też o tym myśleliśmy. Dam prosty przykład. W województwie mazowieckim jest ponad 600 drużyn w najmłodszych kategoriach wiekowych. Jak stworzysz sobie drużynę, to Mazowiecki Związek Piłki Nożnej zrobi ci kalendarz rozgrywek. Wiesz, kiedy grasz, o której godzinie, czy potrzebujesz mieć sędziego i tak dalej. Teraz tego nie będzie. Powiedz mi, ile ty zorganizujesz turniejów? Czy to jest takie proste każdego tygodnia organizować jakiś turniej? Nie wiadomo z kim, nie wiadomo, czy ktoś będzie miał chęci, czy ich nie będzie miał? Nie miałem odwagi, chęci robić tego projektu na siłę. Rozmawiałem z niektórymi wojewódzkimi związkami i nie chciałem. Jeżeli Polski Związek Piłki Nożnej wprowadzi tę reformę, niech ją wprowadzi. Potem zobaczymy, jak ciężko będzie to wszystko wyegzekwować.

Wiele osób zadaje takie pytania w mediach społecznościowych: Co potem? Kto będzie grał w lidze młodzika, kiedy już przyjdzie grać ponownie z wynikami i tabelami? Na jakiej podstawie będą układane ligi.? Drużyny będą losowane do poszczególnych rozgrywek? Będą w jednej lidze nierówne zespoły pod względem poziomu? Jaki ma na to pomysł PZPN?

—  To w jaką stronę pójdzie zarząd PZPN nie jest przesądzone, mają kilka opcji. Drużyny same mogą się zgłaszać do lig. Można też dokonać doboru do lig, bo przecież te drużyny będą ze sobą grały w turniejach i sparingach przez kolejne cztery lata bez punktów, więc przez ten czas można określić to, kto jest na jakim poziomie. Aczkolwiek, wiem, że będzie to wiązało się z kontrowersjami: „dlaczego ten zespół, a nie ten?”. Rozwiązań jest sporo. Nie wiem, jaką drogą pójdzie prezes Mateńko, ale wiem, że wybierze taką, która będzie odpowiednia dla wszystkich województwuważa Libich.

Skrótu tekstu dokonała Iwona Derlatka, fot. archiwum KZ LZS