Skip to main content
Category

Wasza historia

MLKS Nadnarwianka Pułtusk obchodzi 100-lecie istnienia!

By Aktualności KZ Ludowych Zespołów Sportowych, Wasza historia

25 września odbędą się główne obchody związane ze 100-leciem istnienia MLKS Nadnarwianka Pułtusk. Niewiele jest klubów w Polsce z taką historią. Oczywiście wszystko zaczęło się od piłki nożnej. Dzisiaj w klubie działają sekcje piłki nożnej, strzelectwa i szachów. I to z powodu tej ostatniej sekcji Nadnarwianka jest najbardziej znana w naszym Zrzeszeniu. Prezesem klubu od 2019 roku jest Paweł Komorowski, który do tej pory opiekował się sekcją szachową. Obchody rozpoczną się meczem ligi okręgowej Nadnarwianka kontra GKS Strzegowo, w przerwie meczu odbędzie się promocja książki Krzysztofa Wiśniewskiego „Nadnarwianka Pułtusk 1921-2021. Zarys dziejów”, następnie w meczu towarzyskim zagrają działacze, kibice, sponsorzy i byli zawodnicy, odbędą się gry i zabawy szachowe „Symultana z mistrzem”, a sekcja strzelecka na specjalnym stoisku zaprezentuje broń sportową. Wieczorem na uroczystej gali wręczone zostaną nagrody, odznaczenia i podziękowania. Krajowe Zrzeszenie LZS przygotowało dla klubu pamiątkowy grawerton.

Historia Nadnarwianki Pułtusk

Klub powstał w 1921 r. Do jego powstania przyczyniło się Wojsko Polskie. W marcu 1921 roku na stały pobyt do Pułtuska przybył 13 pułk piechoty „Dzieci Krakowa”. W jednostce tej służyli przeważnie Małopolanie, ale również mnóstwo chłopców z pułtuskich szkół średnich, którzy brali udział w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 roku. Niemal natychmiast po przybyciu do Pułtuska uruchomił swą działalność Wojskowy Klub Sportowy 13 pp., z licznymi sekcjami m.in.: piłki nożnej, siatkówki, koszykówki, lekkoatletyki, strzelectwa, myśliwską, wodną i gimnastyczną. W koszarach przygotowano plac sportowy z boiskiem do gry w piłkę nożną. Klubowe zawody, a nawet treningi i ćwiczenia były licznie odwiedzane przez mieszkańców miasta, wśród których kiełkował pomysł założenia własnych klubów. Inicjatywy te spotkały się z pełnym poparciem dowództwa pułku, które obiecało udzielić wszelkiej pomocy organizacyjnej.

Jako pierwszy, cywilny klub, powstał Szkolny Klub Sportowy przy Gimnazjum Męskim im. Piotra Skargi, którym opiekował się nauczyciel wychowania fizycznego Karol Borowski. Prawdopodobnie we wrześniu 1921 roku (tak twierdzili dawni zawodnicy w 1961 roku, gdy klub obchodził 40-lecie), z inicjatywy przede wszystkim Akademickiego Koła Pułtuszczan, zrzeszającego pochodzących z Pułtuska studentów uczelni wyższych, narodził się Pułtuski Klub Sportowy Nadnarwianka. Pomysłodawcą i głównym organizatorem klubu, a także jego graczem i pierwszym trenerem był student prawa Witold Stefan Chęciński.

Piłka nożna

Po II wojnie światowej głód piłki nożnej w Pułtusku był ogromny. W 1949 r. doszło do połączenia klubów KS Nadnarwianka i KS Pocztowiec. Nowym prezesem został Stanisław Dąbkowski, natomiast tym, który miał być odpowiedzialny za sekcję piłkarską był Marian Wernikowski. Do lat 70. XX wieku zespół Nadnarwianki grał w A klasie, bez większych szans na awans na wyższe szczeble rozgrywkowe. Dopiero po utworzeniu województwa ciechanowskiego, klub z Pułtuska mógł zagrać w lokalnej okręgówce. Kolejne awanse przyszły po 20 latach. Dwukrotnie w sezonie 1992/1993 i 1995/1996 Nadnarwianka uzyskała promocję do IV ligi, jednak nie potrafiła się utrzymać na tym poziomie.

Wraz z wejściem w nowe stulecie, klub borykał się z ogromnymi problemami finansowymi. Na szczęście, dzięki sponsorom stanął na nogi. W 2001 r. Nadnarwianka zwyciężyła w rozgrywkach klasy okręgowej i ponownie awansowała do IV ligi. Po sezonie 2001/2002 nastąpiła reorganizacja rozgrywek. Ekipie z Pułtuska, która zajęła wówczas piątą lokatę, jako ostatniej udało się utrzymać na czwartym szczeblu ligowym. W kolejnych sezonach Nadnarwianka Pułtusk była ligowym średniakiem. Przebudzenie drużyny nastąpiło w sezonie 2004/2005, kiedy to pułtuszczanie zajęli czwarte miejsce. Jak się okazało, była to zapowiedź kolejnego, fantastycznego sezonu, zakończonego historycznym awansem do III ligi. 10 czerwca 2006 r. podopieczni trenera Stefana Liszewskiego, na oczach 1000 kibiców pokonali Pogoń Grodzisk Mazowiecki 4:2 i na kolejkę przed końcem rozgrywek IV ligi mazowieckiej zapewnili sobie awans. Był to najpiękniejszy prezent na 85-lecie klubu, jaki tylko można było sobie wymarzyć. Obecnie MLKS Nadnarwianka Pułtusk gra w klasie okręgowej.

1. Zdjęcie z najważniejszego meczu w historii Nadnarwianki — rok 2006, awans do III ligii, 2. Zawodnicy UKS Młode Orły Nadnarwianki Pułtusk, przyszłość lokalnej piłki

W annałach klubowych zapisany jest także fakt, że drugiego gola w swojej seniorskiej karierze Robert Lewandowski strzelił właśnie Nadnarwiance. Był rok 2005, 17-letni wówczas „Lewy” grał w Delcie Warszawa, 7 maja podczas meczu ligowego, który zakończył się wynikiem 3:1 dla Nadnarwianki, „Lewy” strzelił tego jednego gola. To nie było ostatnie spotkanie Lewandowskiego z Nadnarwianką. Kolejne miały miejsce już na wyższym szczeblu rozgrywkowym. Pułtuszczanie byli beniaminkiem III ligi w sezonie 2006/07. Lewandowski grał natomiast dla Znicza Pruszków, który okazał się najlepszym zespołem rozgrywek. W Pruszkowie gospodarze zwyciężyli 1:0 po bramce Radosława Majewskiego — innego z piłkarzy Znicza, który również mocno zaistniał w polskim futbolu. W rundzie rewanżowej drużyny mierzyły się na stadionie przy ulicy Daszyńskiego. Skończyło się cennym dla Nadnarwianki remisem 1:1. Goście wyrównali dopiero w doliczonym czasie gry. Wcześniej bramkę zdobył Artur Salamon. No właśnie, Artur Salomon — symbol pułtuskiej piłki. Wygrywał niemal wszystkie stałe fragmenty. Maszyna, która nie myliła się z rzutów karnych. Zawodnik, który walnie przyczynił się do historycznego awansu Nadnarwianki do III ligi — grał też w takich klubach jak Legia Warszawa, Polonia Warszawa, Bug Wyszków, Iskra Krasne. Po zakończeniu kariery piłkarskiej został trenerem Nadnarwianki, a później LKS Iskry Krasne. Obecnie jest też członkiem Zarządu MLKS Nadnarwianka Pułtusk. Właśnie zakończył karierę bramkarz ŁKS Łódź Arkadiusz Malarz, który zaczynał swoją przygodę z piłką nożną w Nadnarwiance, a później grał w wielu polskich i zagranicznych klubach m.in. w Legii Warszawa, z którą zdobył trzykrotnie mistrzostwo Polski.

Dziś „oczkiem w głowie” wszystkich (kibiców, władz klubu i władz samorządowych) jest UKS Młode Orły Nadnarwianki Pułtusk, działający od 2010 r., który posiada prawie 20 sekcji młodzieżowych. Głównym celem klubu jest profesjonalne szkolenie młodych piłkarzy w systemie holenderskim, nauka gry fair play, wychowanie młodego człowieka oraz umiejętność pogodzenia treningów z nauką w szkole.

Szachy

W Krajowym Zrzeszeniu Ludowe Zespoły Sportowe MLKS Nadnarwianka Pułtusk znana jest przede wszystkim z szachów i swojego udziału w Ogólnopolskim Turnieju Szachowym LZS o „Złotą Wieżę”. Na 63 rozegrane finały centralne tego turnieju (lata 1966-2021) klub z Pułtuska startował w nich 43 razy i jest niekwestionowanym liderem tej klasyfikacji — 4 razy zdobył „Złotą Wieżę”, 4 razy „Srebrną Wieżę” i 7 razy „Brązową Wieżę”. Pierwszy raz Nadnarwianka grała w finale centralnym w 1973 roku. Co wcale nie oznacza, że szachiści z Pułtuska nie uczestniczyli w tym turnieju wcześniej. Kiedy władze Nadnarwianki zlikwidowały sekcję szachową, jej członkowie założyli LZS Mewa Pułtusk i klub ten grał w finałach centralnych „Złotej Wieży” czterokrotnie — w pierwszym finale (1966 rok) zajął drugie miejsce, rok później uplasował się na 6 miejscu, w 1969 na 8 miejscu, a w 1970 roku jako LZS Pułtusk na 9 miejscu.

Sekcja szachowa w Nadnarwiance powstała na początku lat 50. XX wieku. Przewinęło się przez nią setki szachistów, wielu z nich związanych było lub jest z klubem nawet 50 lat. Był taki okres w klubie (lata 70. XX wieku), kiedy to w sekcja szachowa liczyła 62 członków, a piłki nożnej 55! Choć i tak zawsze musiała walczyć o środki finansowe z piłkarzami, a jak przychodził kryzys finansowy była pierwsza do likwidacji.

Fot. 1. Rok 1967. Mecz LZS Huragan Żagań — LZS Mewa Pułtusk podczas Turnieju o „Złotą Wieżę”, fot. 2. Rok 2006 podczas finału o „Złotą Wieżę” grają WMG Marta Zielińska z LKS Pasjonat Dankowice i WFM Elżbieta Sosnowska z LKS Nadnarwianka Pułtusk, fot 3. Rok 1974. Przy szachownicy Andrzej Pankratjew

Kolejnymi szefami sekcji szachowej byli: Jan Ciastoń, Jan Pankratjew, Wincenty Kossakowski, Tadeusz Byszewski, Tadeusz Nycz i obecny prezes klubu Paweł Komorowski.

Jedna z najważniejszych postaci w historii Nadnarwianki Pułtusk był Tadeusz Nycz. Szachy były jego życiową pasją. Był propagatorem i miłośnikiem królewskiej gry, instruktorem oraz sędzią szachowym. Od 1961 roku, aż do śmierci w 2017 roku był szefem sekcji szachowej. W latach 1990-1992 był prezesem Nadnarwianki Pułtusk. Był też wielkim kibicem piłkarskim, nawet w czasie poważnej choroby, nie odpuścił żadnego meczu piłkarskiego swojego klubu. Za działalność na rzecz szachów był nagradzany odznaczeniami  i wyróżnieniami m.in.: Złotą Honorową Odznaką LZS, Odznaką Zasłużonego Działacza LZS, Odznaką 100-lecia Sportu Polskiego, Złotą Honorową Odznaką PZSzach, Medalem 75-lecia PZSzach, Honorową Nagrodą PZSzach Hetman 2015 za całokształt działalności. Autor, wspólnie ze Stefanem Witkowskim, książki „40 lat Turnieju Szachowego o Złotą Wieżę”.

W historii sekcji najbardziej znaczące miejsce zajmowały dwie rodziny: Karolina, Wincenty i Piotr Mosakowscy oraz Jan, Jerzy, Andrzej, Janusz i Terasa Pankratjew — dzisiaj członkami sekcji są też wnuki Pankratjewów.

Po raz pierwszy do II ligii Nadnarwianka awansowała w 1986 roku, ale spędziła tam tylko rok. Po raz drugi weszła do II ligi w 1992 roku i grała w niej nieprzerwanie do 2009 roku, kiedy to awansowała do I ligii, rok później znalazła się w Ekstralidze, wchodząc tym samym do 10 najlepszych drużyn szachowych w Polsce. Nie była w niej długo. Nastał mały kryzys, starsi szachiści odchodzili, młodsi nie reprezentowali jeszcze wysokiego poziomu. Postawiono więc na kształcenie dzieci i młodzieży — w tym roku juniorzy Nadnarwianki awansowali do II ligi.

Fot. 1. Teresa Gabrycka-Petranova, fot. 2. Waldemar Mażul, 3. Rok 2013. Podczas finału „Złotej Wieży” wiceprzewodniczący RG KZ LZS Wacław Hurko wręczył Tadeuszowi Nyczowi z okazji 40-lecia działalności na rzecz propagowania szachów wśród dzieci młodzieży w środowisku wiejskim pamiątkową tablicę

Wróćmy znowu do historii i przedstawmy najbardziej zasłużonych szachistów. Ciekawe miejsce w historii w historii szachowej sekcji zajmuje Teresa Gabrycka. Kiedy pod koniec lat 60. XX wieku karierę kończyła jedna z najlepszych szachistek Nadnarwianki Karolina Mosakowska na swoją następczynię wskazała dziewczynę z Przasnysza, z tamtejszego LKS Grom, uczennicę Technikum Odzieżowego w Płońsku — Teresę Gabrycką. Ponieważ sekcja w Przasnyszy się rozpadła Gabrycka zdecydowała się przejść do Nadnarwianki. Załatwiono jej pracę w zakładach dziewiarskich i na 8 lat szachistka przeniosła się do Pułtuska. Reprezentowała Nadnarwiankę w rozgrywkach okręgowych i eliminacjach do II ligi. Największe jednak sukcesy odnosiła w turnieju „Złota Wieża” — z drużyną zdobyła 3 medale. W 1973 roku Gabrycka zajęła 4 miejsce w turnieju indywidualnym „Złotej Wieży” i została powołana do drużyny LZS, która pojechała na taki sam turniej szachowy pn. „Srebrna Wieża” organizowany w Czechosłowacji. Tam poznała czeskiego szachistę Tomasa Petrana i wkrótce została jego żoną. Przez jakiś czas występowała jeszcze w Nadnarwiance wraz z mężem, ale później para przeniosła się do Czechosłowacji.

Z kolei w latach 80. I 90. XX wieku trzon drużyny stanowili: Dionizy Barwiński i Elżbieta Sosnowska, którzy do dziś są zawodnikami Nadnarwianki oraz Ludwik Kiersz, Zbigniew Tyszkiewicz i Waldemar Mażul.

Dionizy Barwiński (rocz. 1940) to legenda pułtuskich szachów, mistrz FIDE, trener szachowy. Dwa razy startował w finałach indywidualnych mistrzostw Polski, w 1978 roku zdobył złoty medal w indywidualnym turnieju „Złota Wieża”, w drużynowym wszystkich „wież” ma 10. Jest szachistą, który najczęściej startował w tym turnieju. Wygrał wiele lokalnych i ogólnopolskich turniejów.

Elżbieta Sosnowska (rocz. 1949) mistrzyni FIDE, w latach 1974-1991 uczestniczyła w 15 finałach mistrzostw Polski kobiet — najlepsze miejsce, czwarte zajęła w 1981 roku. W turnieju o „Złotą Wieżę” wywalczyła 7 medali.

Zbigniew Tyszkiewicz, zmarły w 2010 roku był kandydatem na mistrza, sędzią szachowym, zawodnikiem, ale przede wszystkim działaczem Nadnarwianki. W 2008 roku zorganizował w Pułtusku 50. Finał Centralny „Złotej Wieży” i był współautorem książki „50 lat Turnieju Szachowego o Złotą Wieżę”. Pełnił funkcję prezesa Mazowieckiego Związku Szachowego, dwukrotnie był wybierany do Zarządu PZSzach. W drużynowym turnieju o „Złotą Wieżę” zdobył 7 medali. Od 2012 roku w Pułtusku odbywa się Mazowiecki Memoriał Szachowy im. Zbigniewa Tyszkiewicza, którego inicjatorką jest jego córka.

Waldemar Mażul (1953-2000) był mistrzem FIDE w szachach i w kompozycji szachowej, problemista szachowy. W indywidualnych Mistrzostwach Świata Problemistów WCCI (1998-2000) zajął IX miejsce w dwuchodówkach. Zmarł niespodziewanie, gdy zaczął odnosić sukcesy w kompozycjach szachowych.

Inni wybitni zawodnicy z młodszego pokolenia to: Michał Bartel (rocz. 1986) — mistrz FIDE, instruktor szachowy klasy międzynarodowej, sędzi szachowy, szef wyszkolenia PZSzach od 2017 roku; Adam Dzwonkowski (1973) — były prezes PZSzach, obecnie menedżer arcymistrza Jana-Krzysztofa Dudy, WIM Anna Jakubowska z domu Gasik (rocz. 1988) — m.in. złota medalistka Mistrzostw Europy juniorek do lat 18 z 2006 roku; Michał Strzemiecki (rocz. 1993) — mistrz międzynarodowy, wielokrotny medalista mistrzostw Polski juniorów, Krystian Kuźmicz (rocz. 1987) — mistrz międzynarodowy, medalista mistrzostw Polski juniorów.

Fot. 1. Rok 2009. Od lewej: Tadeusz Nycz, Iwona Kania z Biura KZ LZS i Zbigniew Tyszkiewicz podczas finału „Złotej Wieży”, fot. 2. Rok 2021. Najmłodsi szachiści podczas VIII memoriału pamięci Zbigniewa Tyszkiewicza

Strzelectwo

W 1997 roku powstała sekcja strzelectwa sportowego. Pierwszym kierownikiem (i jednym z założycieli) sekcji był ówczesny dowódca Pułtuskiego Batalionu Saperów — mjr Roman Dela. Od roku 2006 roku funkcję kierownika pełni Janusz Dubaj. Sekcja utrzymywała się i nadal utrzymuje z własnych środków. W ramach struktur strzeleckich wchodzi w skład Warszawsko Mazowieckiego Związku Strzelectwa Sportowego oraz Polskiego Związku Strzelectwa Sportowego. Na potrzeby strzelnicy został adaptowany dawny piec do wypalania cegły na terenie Wytwórni Prefabrykatów Betonowych „Prefabruk” przy ul. Wojska Polskiego 50. Do dyspozycji strzelców są dwie osie, łącznie z sześcioma stanowiskami strzeleckimi do strzelań na odległości 10 — 35 metrów. Strzelnica jest zmechanizowana, tarcze przemieszczają się na tarczociągu sterowanym elektrycznie ze stanowiska strzeleckiego. W budynku znajduje się poczekalnio-widownia, skąd zza oszklonej ściany można kibicować strzelającym, jak również w miłej atmosferze oczekiwać na swoją kolej.

Życzymy klubowi kolejnych sukcesów. Młodym szachistom awansu do I ligi, piłkarzom spełnienia marzeń o wyższej lidze, strzelcom samych „10”, działaczom wytrwałości i dalszej dobrej współpracy w władzami miasta!

Foto: najstarsze zdjęcie Nadnarwianki z 1921 roku. Pierwszy z lewej założyciel klubu i trener Witold Chęciński (fot. ze zbiorów Wojciecha Werczyńskiego)

Zdjęcia: pultusk.24.pl, archiwum „Złotej Wieży”

65 lat Międzynarodowego Wyścigu Kolarskiego Orlików Przyjaźni Polsko-Ukraińskiej

By Aktualności KZ Ludowych Zespołów Sportowych, Wasza historia

Już 3 sierpnia w Zamościu zacznie się 65. Międzynarodowy Wyścig Kolarski Orlików „Przyjaźni Polsko-Ukraińskiej, którego od lat organizatorami są Krajowe Zrzeszenie LZS i Wojewódzkie Zrzeszenie LZS w Lublinie. 65 lat to kawał czasu. Jak to się zaczęło, kto wygrywał, kim byli ci, którzy organizowali ten wyścig? W tekście poniżej przedstawiamy krótką historię wyścigu popularnie niegdyś zwanego „Skopenką”. W 1976 roku bardzo szczegółowo wszystkie wyścigi do 1975 roku opisał Mieczysław Kaleta. Szkoda, że jego monografia nie ma kontynuacji. Może jednak znajdzie się ktoś, kto podejmie trud opisania kolejnych czterdziestu kilku lat tej jednej z najstarszych imprez naszego Zrzeszenia.

Od rajdu turystycznego do wielkiego ścigania

A jak to się zaczęło? Jest druga połowa lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Najpopularniejszym środkiem lokomocji na wsi jest rower. Wszyscy emocjonują się Wyścigiem Pokoju, w Ludowych Zespołach Sportowych „jak grzyby po deszczu” powstają sekcje kolarskie. Każdy chce zostać Stanisławem Królakiem. Działacze z ziemi sandomierskiej, chcąc jeszcze bardziej spopularyzować kolarstwo, postanowili zorganizować wyścig, w którym startowałyby drużyny reprezentujące Wojewódzkie Związki Gminnych Spółdzielni. Ale zaczęli od rajdu, zwykłego rajdu kolarskiego w 1956 roku — kilkanaście drużyn, w turystycznym tempie, przejechało nadwiślańskie szlaki. Ale to było za mało…

Pierwszy wyścig odbył się w 1957 roku na dystansie 100 km. Wygrał Mieczysława Brzeziński i zespołowo WZGS Białystok.

Wielkie powodzenie wyścigu pobudziło inwencję działaczy sportu wiejskiego. Powstał projekt, by w 1958 roku impreza ta była mistrzostwami Ludowych Zespołów Sportowych i wyścigiem wieloetapowym. Postanowiono też na stałe związać imprezę z Sandomierzem, z postacią płk Skopenki, ideą „przyjaźni polsko-radzieckiej” oraz braterstwem broni żołnierzy obu krajów. Dziś ten pomysł może razić i budzić uśmiech politowania, ale w czasach PRL taka polityczna afiliacja miała duże znaczenie. Otwierała przed organizatorami drzwi „rządzących”, pozwalała zdobywać fundusze. Tym swoistym powiedzieli byśmy dzisiaj marketingiem posługiwali się organizatorzy większości imprez sportowych.

Organizacją II Wyścigu kierował Wiktor Nowakowski, prezes Wojewódzkiego Związku Gminnych Spółdzielni w Radomiu. Na starcie stanęło wtedy 100 kolarzy z 19 drużyn, w tym reprezentanci Dynama Kijów. Na trasie kolarzy witały tłumy widzów. Gościem honorowym imprezy była żona W.F. Skopenki, która po raz pierwszy zobaczyła grób męża. Wyścig wygrał Bogusław Fornalczyk, znany większości sympatyków kolarstwa reprezentant Polski na Wyścigi Pokoju.

Od tamtej pory sandomierska impreza stała się poligonem doświadczalnym kolarstwa wiejskiego. Mobilizowała działaczy LZS, zwłaszcza wojewódzkich, do przygotowania swoich reprezentacji na wyścig. Od 1957 roku, przez wiele kolejnych lat wyścig odbywał się na Ziemi Sandomierskiej, później zasięg imprezy rozszerzono o teren Lubelszczyzny. A jeszcze później, ale o tym trochę dalej.

Fot. 1. Od lewej stoją: Ryszard Marczewski, Antoni Pałka, Bogusław Fornalczyk i Mieczysław Brzeziński
Zenon Jaskuła podpisuje autograf, wśród młodych dziewcząt stoi też Mieczysław Brzeziński

Nie sposób w tym miejscu opisać wszystkich wyścigów, ale przyjrzyjmy się tym ciekawszym.

Tłumy widzów na trasie IV wyścigu witały 94 zawodników z 19 drużyn, w tym jedną z Ukrainy, a szefem komitetu organizacyjnego na długie lata został Feliks Paciorkowski, nowy prezes WZGS w Radomiu. Każdy wyścig ma jakieś charakterystyczne wydarzenie, które później staje się anegdotą. W czwartym wyścigu kolarze ścigali się z… pociągiem. Spotkali go na swej drodze gdzieś w okolicy Bliżyna. Sportowy duch ogarnął też maszynistę. Rozpędził pociąg nie dając się ani na moment wyprzedzić kolarzom, a pasażerowie gorąco dopingowali zawodników. W miejscu gdzie tor przecinał się z szosą sportowiec-maszynista zatrzymał pociąg by przepuścić kolarzy.

Na jubileuszowy V wyścig zaproszono dwie drużyny z zagranicy — z ZSRR i Bułgarii. Startowały 22 drużyny i 106 zawodników, ale na ostatnim etapie upał zdziesiątkował kolarzy, do mety dotarło zaledwie 57 zawodników i tylko 13 zespołów.

W VI wyścigu wystartowała drużyna z NRD, z Lipska, i przez cały wyścig rywalizowała z zespołem LZS Wrocław i ZS Sparta Łódź. Drużynowo wygrali Niemcy, a indywidualnie najlepszy był Józef Beker. W tym wyścigu po raz pierwszy towarzyszył kolarzom helikopter.

Wyścig zdobył już taką renomę, że chętnych do startu było wielu, ale regulamin na to nie pozwalał, były to bowiem nadal tylko mistrzostwa LZS.

W 1964 roku znowu padł rekord frekwencji — do wyścigu przystąpiły 23 zespoły, w tym zawodnicy z ZSRR, NRD, Bułgarii i po raz pierwszy Rumunii. Rosjanie przysłali na wyścig w zasadzie swoją pełną drużynę narodową. Z wielkim zainteresowaniem czekano na ostatni etap, który miał rekordową długość — 200 km. I znowu panował upał — tylko 76 zawodników dojechało do mety. I choć na mecie w Sandomierzu zwyciężył znany z Wyścigu Pokoju Wiktor Kapitonow, to cały wyścig wygrał Józef Beker.

Podczas X wyścigu zadziwiła wszystkich Koprzywnica, która u bram miasta powitała peleton… solą, chlebem i sandomierską kiełbasą. Tradycyjne polskie — gość w dom. Wyścig wygrał, po raz trzeci Józef Beker.

XII wyścig był pełen dramatów. Rozpoczynało go kryterium uliczne w Sandomierzu. Po starcie zawodników niemal natychmiast rozszalała się burza — strugi wody lały się z nieba, jeden zawodnik z trudem dostrzegał drugiego. Wielu zawodników wycofało się. Po naradzie organizatorzy postanowili nie uwzględniać wyników pierwszego etapu w ogólnej klasyfikacji i uznać deszczowe kryterium za specjalną imprezę o nagrodę Sandomierza — zdobył ją Józef Gawliczek.

XIV wyścig warto wyróżnić z jednego powodu. Wygrał go reprezentant ziemi krakowskiej Benedykt Baścik, ale drugie miejsce ze stratą zaledwie 5 sekund zajął młody kolarz z Opolszczyzny — Stanisław Szozda.

W XV jubileuszowym wyścigu, w 1971 roku wystartowało 26 zespołów i 127 kolarzy, w tym aż 7 zespołów zagranicznych. Byli Rosjanie, Czesi, Niemcy i po raz pierwszy Węgrzy. Był to wyścig Czechów — wygrał Vlastimil Moravec, późniejszy zwycięzca Wyścigu Pokoju. Wtedy też po raz pierwszy pomyślano o przekroczeniu granicy przez wyścig, czyli jego organizacji na terenie Polski i ZSRR.

W 1972 roku wyścig przekroczył granicę! Trasa wiodła z Sandomierza do miasta Równe na Ukrainie, gdzie kiedyś pułkownik Skopenko był nauczycielem. Ustalono wtedy także, że w wyścigu będzie brało udział po 6 zespołów ze strony organizatorów i zaproszone drużyny zagraniczne. Kolumna wyścigowa przekraczała granicę w Medyce, a pierwszym radzieckim miastem etapowym były Mostiska.

Wyścig też szybko się rozrastał, jego XIX edycja w 1975 roku odbyła się na trasie liczącej ponad 1000 km!

Następne informacje o wyścigu są już bardziej skąpe. Te, które czytacie państwo wyżej zawdzięczamy monografii Mieczysława Kalety. Może ktoś pokusi się o szczegółowe opisanie następnych wyścigów? Nie każdy przecież wyścig ma taką tradycję.

Fot. 3 Przekraczanie granicy polsko-ukraińskiej zawsze miało uroczystą oprawę, gospodarze z Ukrainy chlebem i solą witają (od lewej) Mieczysława Brzezińskiego, wiceprzewodniczącego KZ LZS Wacława Hurkę i dyrektora wyścigu Wacława Słomkowskiego. Fot. 4 Bardzo często losy wyścigu rozstrzygały się na ostatnim etapie

Pod koniec lat 70. XX w. i przez cały okres lat 80. w wyścigu dominowali kolarze ze Związku Radzieckiego. Z Polaków wyścig wygrywali — w 1978 r. F. Andrzejewski, w 1982 — J. Gościło, w 1988 — Z. Krudysz. Choć trzeba dodać, że w tym okresie w wyścigu występowali, wtedy jeszcze nikomu nie znani zawodnicy — Joachim Halupczok, Zbigniew Spruch i Zenon Jaskuła.

Pod koniec lat 80. XX wieku wydawało się, że nastąpiło już zmęczenie „materiału”. Wyścig tracił na znaczeniu. I czasy się zmieniły. Polska przeszła transformację ustrojową, rozpadł się ZSRR, powstała wolna Ukraina.

W 1990 roku, po wspólnych uzgodnieniach obu stron, postanowiono, że impreza będzie odbywać się pod nazwą Międzynarodowy Wyścig Kolarski Przyjaźni Polsko-Ukraińskiej. Do jej kontynuowania, obok kierownictwa Rady Głównej LZS przyczynił się przewodniczący Towarzystwa Polska — Ukraina prof. Henryk Bednarski i wiecznie młody działacz tego towarzystwa płk Bolesław Nowakowski, który miał na Ukrainie szereg przyjaciół.

W 2000 roku w Równem poza oficjalnym wyścigiem rozegrano jeszcze jeden dodatkowy etap — powiedzmy raczej przejażdżkę rowerową z udziałem VIP-ów. Inicjatorem był ówczesny minister w Kancelarii Prezydenta Marek Siwiec, a na rowery wskoczyli m.in. Waldemar Pawlak, Roman Jagieliński, czy byli już kolarze Mieczysław Brzeziński, Czesław Lang, Zenon Jaskuła. Taki sam wyścig VIP-ów powtórzono w 2001 roku w Sandomierzu, podczas jubileuszowego 45. wyścigu, a na czele tego małego peletonu VIP-ów stał wtedy Bogdan Borusewicz.

Organizatorzy wyścigu od początku lat 90. XX w. borykali się z kłopotami finansowymi. Zdarzyło się nawet, że w 2004 roku (48. edycja) i w 2009 roku (53. edycja) wyścig odbył się tylko na terenie Polski. Ukraińcom zabrakło funduszy.

Od 2005 roku rozgrywany jest w zasadzie po stronie polskiej i tylko na Zamojszczyźnie, choć były później też lata, w których dwa pierwsze etapy odbywały się po stronie ukraińskiej.

Wyścig od lat jest „oczkiem w głowie” zamojskich i lubelskich działaczy sportowych LZS i władz samorządowych.

Fot. 5 i 6. Wyścig VIP-ów zorganizowano w 2000 i 2001 roku
Fot. 7. Rok. 2003. Pan w jasnym garniturze to płk. Bolesław Nowakowski Fot. 8. Kolarze świętują zakończenie wyścigu — rok 2012

Ludzie peletonu

Przy takim jubileuszu warto przedstawić bliżej niektórych zawodników, trenerów, działaczy — ludzi, którzy tworzyli i tworzą ten przemykający po szosach jak błyskawica wąż. Przewinęło się ich przez te 65 lat setki. My przedstawiamy kilku.

Mieczysław Brzeziński — rocznik 1932, zawodnik LZS Mazowsze, zwycięzca I Wyścigu o Memoriał płk W. F. Skopenki. Był przełajowym mistrzem Polski, 6 razy uczestniczył w Tour de Pologne. Gdy jego wychowankowie z LZS Mazowsze — Andrzej Bławdzin i Tadeusz Zadrożny, zaczęli z nim wygrywać, zakończył karierę i poświecił się „trenerce”. W 1960 roku jego zawodnicy zostali klubowymi mistrzami Polski. W 1975 roku, pan Miecio, jak go wszyscy nazywają, został koordynatorem kolarstwa w Warszawskiej Federacji Sportu. Jego wychowanką była m.in. Henryka Laskus, czterokrotna mistrzyni Polski, czy Lechosław Michalak, reprezentant Polski, był też trenerem w LKS Jedność Żabieniec. Poza „trenerką” pociągała go działalność społeczna i organizacyjna. Nic więc dziwnego, że w połowie lat 80-tych został koordynatorem kolarstwa w radzie Głównej LZS. Do niego też należała przez kilka lat organizacja corocznego „Skopenki”. Jest z wyścigiem związany od zawsze i na zawsze — dziś sympatyk i kibic, zawsze serdecznie honorowany przez organizatorów.

Lucjan Stefanek — kolarz i trener kolarstwa. Pochodzi z Wólki Rudnickiej na Lubelszczyźnie. Zapowiadał się na dobrego biegacza, ale został kolarzem w LZS Wilkołaz. Po 9 latach ścigania w kolarskim peletonie przeniósł się na Wybrzeże, gdzie pracował w LZS Zieloni, LZS Morze, a od 1969 w WLKS Neptun Gdańsk i w wielu miejscowościach m.in. w Pruszczu Gdańskim zakładał punkt treningowe. Jego najbardziej znany wychowanek to Tadeusz Wojtas (5 na Igrzyskach w Moskwie). Pierwsze kroki kolarskie w Neptunie stawiał też Piotr Kosmala, późniejszy selekcjoner polskiej kadry i dyrektor pierwszej zawodowej grupy kolarskiej Mróz. W 1997 roku zamieszkał w Grodzisku Mazowieckim, gdzie zaczął pracę w Opty Mazowsze, a od kilku lat jest trenerem i działaczem ULKS Józefina. Niewiele osób wie, że jedna z najlepszych polskich panczenistek Luiza Złotkowska, zaczynała karierę sportową od kolarstwa pod bacznym okiem Pana Lucjana. Z LZS związany od 1955 roku, z wyścigiem od jego piątej edycji — najpierw jako zawodnik, potem trener, masażysta, kwatermistrz czy wicedyrektor. Przez kilka lat był też jego dyrektorem — co roku można Pana Lucjana spotkać w Zamościu.

Bogusław Fornalczyk — rocznik 1937, kolarz szosowy i przełajowy startujący w latach 50. i 60. XX wieku. Zwycięzca Tour de Pologne w 1958 roku, olimpijczyk z 1960 (10. miejsce indywidualnie i drużynowo). W 1960 roku reprezentacja LZS pod szyldem Zieloni wywalczyła drużynowe mistrzostwo Polski — w jej składzie byli: Fornalczyk, Pruski, Bednarek i Jastrzębski, a dwa lata później powtórzyła ten sukces, tym razem w składzie: Fornalczyk, Beker, Pokorny, Surmiński. Wielokrotny medalista mistrzostw Polski, w Wyścigu Pokoju startował sześć razy. Do 1960 reprezentował LZS Myszków, później LZS Będzin. W 1960 roku został najlepszym kolarzem szosowym Polski. W 1962 r. objął obowiązki trenera kolarzy LKS Zagłębiak Będzin. Zakończył karierę sportową w 1968 roku.

Józef Gawliczek — rocznik 1939, zawodnik LZS Myszków, triumfator Tour de Pologne w roku 1966, wielokrotny mistrz Polski. W 1958 roku jako 19-latek na rowerze marki „Bałtyk” wygrał pierwszy w życiu wyścig w swoje rodzinnej miejscowości Czernica — należał do miejscowego LZS. Zwycięzca wielu wyścigów zagranicznych (Dookoła Serbii, Rumunii, Anglii). Czterokrotny uczestnik Wyścigu Pokoju. Wygrał 23. Tour de Pologne i był to wyścig pod jednym względem wyjątkowy — zwycięzca ustanowił obowiązujący chyba do dziś rekord przeciętnej całego wyścigu 44,010 km/godz. W 1966 roku został uznany najlepszym sportowcem LZS. Był świetnym „góralem”. Po zakończeniu kariery przez wiele lat szkolił młodzież w LKK Wodzisław Śląski.

Józef Beker — rocznik 1937, kolarz LZS Mokrzeszów, trzykrotnie wygrał „Skopenkę” (1962, 1964, 1966). Był pierwszym reprezentantem Ludowych Zespołów Sportowych, który wygrał etap Wyścigu Pokoju. To historyczne wydarzenie miało miejsce w 1963 roku w Zielonej Górze. Startował w drużynie na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio (1964) — 11 miejsce. W 1965 roku został mistrzem Polski, wygrał Tour de Pologne i Challenge PZKol. Pięciokrotnie startował w MŚ.

Ryszard Marczewski — zmarł w styczniu 2011 roku w wieku 84 lat. W 2000 roku, w swojej książce „Zielone bractwo”, znany dziennikarz „Wiadomości Sportowych” Bogdan Latuszkiewicz pisze tak — gdyby ktoś ogłosił plebiscyt na najpopularniejszego działacza w historii LZS, to jego zwycięzcą zostałby — moim zdaniem — właśnie Rysiek. Pochodził z Łęczycy, był utalentowanym siatkarzem (LZS Różyca), uczestniczył w powstawaniu LZS. Był szefem Rady Wojewódzkiej w Łodzi. Od 1955 roku sekretarz Rady Głównej. Nie lubił siedzieć za biurkiem, znali go działacze z całej Polski. Od początku związany z wyścigiem.

Józef Tropaczyński — zmarł w 1998 roku w wieku 86 lat. Twórca potęgi kolarstwa LZS, nazywany „marszałkiem”. Cyklistom był średnim, ale za to świetnym trenerem. Jego odkryciem był Bernard Pruski, kolarz, a później trener. Pan Józef szybko został trenerem-koordynatorem w RG LZS. Był też działacze PKOl. Ale najlepiej czuł się na kolarskich kursach instruktorskich oraz przy organizacji imprez. Kursy, które prowadził w Jeleniej Górze ukończyło setki, jeśli nie tysiące ludzi i to nie zawsze związanych z LZS. Jest to jego niepodważalny wkład w rozwój polskiego kolarstwa. Kibicował „Skopence”. Od kilku już lat mistrzostwa Zrzeszenia w kolarstwie juniorów „Złote Koło”, najczęściej odbywające się w Dobczycach, są jego memoriałem.

Płk Bolesław Nowakowski — nie ma Go już wśród nas. Był wiceprzewodniczącym Społecznego Towarzystwa Polska-Ukraina. Przez dwadzieścia lat czynnie działał przy organizacji wyścigu. Specjalista od sponsorów strategicznych, w trudnych czasach wychodził w Totolotku nagrodę w postaci „malucha” i koszulki kolarskie dla liderów. Dzięki niemu wspierały wyścig takie firmy jak: Commercial Union Polska, Kodak Express, Pepsi czy Nałęczowianka. Był też działaczem PKOl.

Józef Poterucha — rocznik 1952, kiedyś był czołowym skoczkiem w dal w województwie lubelskim, zawodnikiem Unii Hrubieszów. W 1976 roku skończył gdańską AWF i z dyplomem wrócił w rodzinne strony. Krótko był prezesem Agros Zamość. W latach 80. XX w. działał także w ZMW, był społecznym przewodniczącym w Zamościu, równocześnie działał w LZS, był sekretarzem i wiceprzewodniczącym Rady Wojewódzkiej LZS, także w Zamościu. Od 2000 roku jest przewodniczącym Lubelskiego Zrzeszenia LZS, od kilku kadencji także wiceprzewodniczącym RG KZ LZS. Łączy w sobie cechy działacza społecznego z talentem menedżera. Od 2005 roku stoi na czele komitetu organizującego ten wyścig.

Wacław Słomkowski — od 2000 roku dyrektor tego wyścigu. Jego pierwszym sportem była koszykówka, grał w pierwszoligowym Starcie Lublin. W 1967 roku do Wojewódzkiego Zrzeszenia LZS w Lublinie ściągnął go Andrzej Frąckowski, ówczesny przewodniczący, został specjalistą od najważniejszych w województwie sportów. W 1970 roku ukończył kurs instruktora kolarstwa organizowany przez Józefa Tropaczyńskiego i kolarstwo stało się jego ulubionym sportem. Prowadził wojewódzką kadrę kolarzy, pracował też w LKS WZGS Spółdzielca Lublin. Przez wiele lat był sekretarzem WZ LZS, a od 2000 roku jest wiceprzewodniczącym lubelskich LZS.

Fot. 9. Na mecie 60. Wyścigu – 2016 rok. Fot. 10. Rok 2020 – „covidowe czasy” – przewodniczący WZ LZS w Lublinie i wiceprzewodniczący KZ LZS Józef Poterucha gratuluje najlepszym zawodnikom na jednym z etapów

Zwycięzcy i dane statystyczne Międzynarodowego Wyścigu o Memoriał płk. W. F. Skopenki, od 1990 roku Międzynarodowego Wyścigu Kolarskiego Orlików Przyjaźni Polsko-Ukraińskiej

Rok


Zwycięzca wyścigu


Liczba etapów


Liczba km


Liczba drużyn


Liczba zawodników


1957


M. Brzeziński – LZS Mazowsze


1


100


15


72


1958


B. Fornalczyk – LZS Katowice


3


326


19


100


1959


B. Fornalczyk – LZS Katowice


4


364


18


90


1960


J. Gawliczek – LZS Katowice


4


379


22


99


1961


B. Fornalczyk – LZS Katowice


5


478


22


106


1962


J. Beker – LZS Wrocław


6


544


22


106


1963


R. Zapała – LZS Kielce


5


509


22


110


1964


J. Beker – LZS Wrocław


5


519


23


113


1965


L. Sobko – CSKA Moskwa


5


490


21


109


1966


J. Beker – LZS Wrocław


4


666


18


91


1967


S. Pawłowski – LZS Łódź


5


675


21


109


1968


W. Kozłowski – LZS Łódź


4


519


20


92


1969


W. Matusiak – LZS Szczecin


5


688


20


86


1970


B. Baścik – LZS Kraków


5


591


17


105


1971


V. Moravec – Dukla Brno


6


544


26


127


1972


J. Połupanow – CSKA Moskwa


8


841


12


71


1973


B. Szuchow – Awangard


8


822


13


71


1974


W. Czerewko – CSKA Moskwa


8


979


13


64


1975


A. Pliuszkin – CSKA Moskwa


9


981


14


71


1976


R. Labus – CSRS


9


954


13


70


1977


B. Sajenko – ZSRR


8


1132


13


70


1978


F. Andrzejewski – LZS Wielkopolska


9


984


13


62


1979


N. Merkotan – ZSRR


10


1080


15


73


1980


J. Tereszczenko – ZSRR


9


1054


12


63


1981


A. Jewpak – ZSRR


9


1084


11


53


1982


J. Gościło – KS Gwardia


9


994


10


50


1983


W. Zdanow – USRR


9


996


10


50


1984


W. Baranowski – USRR


10


1125


14


70


1985


N. Kosiakow – USRR


9


968


13


64


1986


W. Szumny – USRR


9


1029


13


73


1987


O. Czużda – ZSRR


9


1118


13


74


1988


Z. Krudysz – KS Gwardia


9


826


15


78


1989


O. Gałkin – ZSRR


9


1078


15


79


1990


I. Szyło – Titan Kijów


9


797


14


74


1991


O. Gałkin – Titan Kijów


9


801


14


84


1992


M. Miude – Jużny Bug/ W. Kiryk – Titan Kijów


4


403/431


16/19


80/88


1993


P. Chmielewski – LZS Lublin


8


1007


15


80


1994


S. Gonczar – Czemigów


9


1059


14


74


1995


A. Fiedienko – Ukraina


7


961


9


45


1996


O. Pankow – Ukraina


7


860


13


59


1997


K. Ciesielski – Winiary Kalisz


4


423


12


60


1998


J. Prokopienko – Ukraina


7


803


14


72


1999


B. Bondariew – Ukraina


7


874


13


64


2000


K. Spławski – KTC Konin


7


871


15


81


2001


D. Zych – TKK Pacific


7


844


13


62


2002


W. Wiesiak – TKK Pacific


4


520


19


91


2003


P. Bentkowski – SMS Toruń


7


807


20


93


2004


W. Dybel – TKK Pacific


6


670


21


119


2005


M. Taciak – PZKol.


6


687


25


128


2006


M. Komar – KTC Konin


7


838


15


74


2007


W. Legutko – Ukraina


7


829


7


83


2008


P. Krajewski – Mostostal Puławy


7


815


7


97


2009


P. Krajewski – Mostostal Puławy


5


685


5


107


2010


M. Wasiljew – ISD Donieck


7


748


7


103


2011


A. Gołowacz – Kolss CT


6


385 (Polska)


24


120


2012


G. Haba – Kadra Polska


7


862


13


62


2013


A. Gołowacz – Ukraina


5


579


17


82


2014


R. Buzile – Ukraina


5


507


13


62


2015


M. Padun – Ukraina


6


644


16


77


2016


J. Soliński – Pogoń Mostostal Puławy


6


692


13


64


2017


M. Gutek – Kadra Polska


6


671


16


80


2018


P. Górecki – Pogoń Mostostal Puławy


5


546


13


78


2019


D. Bieniek – TC Chrobry Scott Głogów


6


623


8


52


2020


A. Kuś – TC Chrobry Scott Głogów


5


530


7


64


Irena Starzyńska-Górska (1932-2017) — Od rzutu granatem do Mistrzostw Europy

By Wasza historia

Jej kariera sportowa rozpoczęła się w 1952 roku. Niezwykły talent sportowy i sprawność fizyczna wiejskiej dziewczyny rozwijały się w tamtych czasach bardzo szybko. Pochodziła z małej wioski Wielki Mędromierz w powiecie tucholskim. „Zaczęło się przypadkowo. Pracowałam wtedy w Gminnej Spółdzielni Samopomoc Chłopska w Kęsowie. W 1952 roku zwrócił się do mnie z zapytaniem Józef Mięsikowski z Rady Powiatu Zrzeszenia LZS, czy pojechałabym na kurs szkoleniowy instruktorów i organizatorów sportu do Sępólna Krajeńskiego. Zgodziłam się. Okazało się, że były tam również sprawdziany w różnych konkurencjach lekkoatletycznych. Wypadłam bardzo dobrze, bo byłam bardzo sprawna sportowo. Trenerzy orzekli, że mam wybitne zdolności do rzutów i radzili, żebym się w nich specjalizowała. Krótko po tym kursie pojechałam na mistrzostwa Polski Zrzeszenia LZS w 1952 roku do Krakowa” — wspomina Irena Starzyńska-Górska (cyt. Tygodnik Tucholski 2007 numer 1/2007). W tamtym czasie nie rzucała jeszcze oszczepem, wygrała rzut granatem i zajęła drugie miejsce w rzucie dyskiem. Co było sporym sukcesem, gdyż nie miała żadnego szkoleniowca ani sprzętu sportowego — dresu czy butów z kolcami, startowała na boso. Radziła sobie jak mogła. Trenowała na polu czy łące. Na kolejnych mistrzostwach Polski LZS w Szczecinie rzuciła oszczepem 37,83 m i był to nowy rekord Zrzeszenia LZS. Trzy lata później także w Szczecinie poprawiła własny rekord. W 1957 roku, kiedy startowała w mistrzostwach Polski LZS w Poznaniu zdobyła drugie miejsce. Rzuciła wtedy na odległość 45,59 m.

Nowy rekord Ireny Starzyńskiej w mistrzostwach lekkoatletycznych Zrzeszenia LZS w Bydgoszczy w 1958 r. to 46,28 m. Od tego momentu zaproponowano jej współpracę z reprezentacją narodową. Kolejne sukcesy to III miejsce z wynikiem 45,89 m w Międzynarodowych Igrzyskach Młodzieży Wiejskiej. W 1958 roku pojechała na mistrzostwa Europy w Sztokholmie. Zajęła trzynaste miejsce, a startowała z kontuzją łokcia. Po mistrzostwach Europy startowała jeszcze w innych zawodach, ale niestety kontuzja ciągle się jej odnawiała. Jej rekord Polski Zrzeszenia LZS został poprawiony dopiero po 12 latach! Irena Starzyńska reprezentowała kluby LZS Bydgoszcz, LZS Tuchola i LZS Nadwiślanin Chełmno.

Po zakończeniu kariery sportowej udzielała się jako społecznik, pracowała od 1956 roku w Radzie Wojewódzkiej, a następnie w Radzie Powiatowej Zrzeszenia LZS, gdzie z wielkim zaangażowaniem poświęcała się organizacji wielu imprez sportowych. W 1960 roku była współorganizatorem Wojewódzkiego Festynu Sportowo-Rekreacyjnego z okazji Igrzysk Olimpijskich w Rzymie. Tę imprezę później przekształcono w Igrzyska Olimpijskie Sportowców Wiejskich Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Ukoronowaniem jej działalności były IV Igrzyska Olimpijskie Sportowców Wiejskich w Tucholi, które współorganizowała. W 1972 roku poprowadziła reprezentację Tucholi na nowy stadion, złożyła przysięgę i, co najważniejsze, zapaliła znicz olimpijski.

W trakcie swojej działalności w sporcie została wyróżniona wieloma odznaczeniami i nagrodami. W 1958 roku Główny Komitet Kultury, Sportu i Turystyki przyznał jej tytuł Mistrza Sportu. W 1966 roku została wybrana do 20 najlepszych sportowców LZS na 20-lecie istnienia organizacji.

Mimo przejścia na emeryturę w 1991 roku, nadal pracowała społecznie i angażowała się w rozwijanie sportu nie tylko w powiecie tucholskim, ale także w województwie. Podczas wywiadu do monografii pn. „Dziedzictwo przeszłości — Wielki Mędromierz 1313-2013”, w kwietniu 2012 roku mówiła: „Aby być w kadrze narodowej trzeba było pracować, z niczego nie przyjdzie, 20 letnia młoda dziewczyna ze wsi z Mędromierza, oni mieli ze mną kłopot … Było dużo wyjazdów, jak się zaczęło tak bez przerwy jeździłam od 1952 roku. Nigdy nie lubiłam zdjęć. Uciekałam od gazet. Mam tyle odznaczeń jako sportowiec i pracownik, dużo dyplomów z początków kariery popaliłam, nie lubię wracać to tego, bo to jest już historia. Chociaż po tylu latach jeszcze ludzie rozpoznają mnie na ulicy. Teraz mam dużo pracy, opiekuję się wnuczką…”

13 maja, czterdzieści lat temu, powstał mały klub o wielkim sercu — LZS/LKS Koluszki

By Aktualności KZ Ludowych Zespołów Sportowych, Wasza historia

Na Facebooku Antoni Tomczyk pięknie opisał historię swojego klubu. Cztery dekady działalności to liczne osiągnięcia sportowe m.in.: udział w kilkudziesięciu zawodach sportowych rangi mistrzostw świata i Europy, zdobycie ponad kilkuset pucharów, kilka tysięcy medali, w tym 100 mistrzostw Polski w lekkoatletyce (biegi średnie i długie, górskie i uliczne) oraz w Letnich Sportach Obronnych. To organizacja ponad 2000 imprez, zawodów, turniejów sportowych oraz akcji charytatywnych.

13 maja 1981 roku trójka przyjaciół Piotr Mróz, Jerzy Kalicki i Antoni Tomczyk powołują Ludowy Zespół Sportowy Koluszki z sekcjami: strzelectwo, sporty obronne, turystyka i lekkoatletyka. W tym samym roku członkowie klubu uczestniczą w biegach przełajowych „Marzanny”, w Warszawskim Maratonie Pokoju, zawodach strzeleckich i sportów obronnych, zdobywając medale i wysokie miejsca. W wojewódzkim zlocie turystycznym „Rowerem Wszędzie” zajmują pierwsze miejsce drużynowo i indywidualnie — Krzysztof Dobrogoszcz. Potem wspólnie z Urzędem Miasta, MOK, OSiR, KSM, szkołami, zakładami pracy, organizacjami społecznymi organizują setki imprez. Najważniejsze z nich to: Ogólnopolskie Biegi Przełajowe „Marzanny” (1979 — 97), Jovity (1985-6), 600-lecia Koluszek (1997-1999), uliczne Biegi Zwycięstwa (1983, 1989-1998) czy Ogólnopolskie Biegi WOŚP (2001-2007), gminne letnie i zimowe spartakiady sportowe, Małe Mistrzostwa świata i Europy w Piłce Nożnej (od 1994 do 2018), rekreacyjne spartakiady dla pań i turnieje piłkarskie pn. „Bo gdy Ewa Piłkę Kopię” (2001 — 2019), warcaby parkowe (2009-2019), „Pięciobój Sołtysa” o puchar Antoniego Tomczyka (2009-2016), imprezy turystyczne: spływy kajakowe „Pilicą” i Czarną Hańczą, rajdy piesze i rowerowe, obozy wędrowne w Górach Stołowych, Bieszczadach i Karkonoszach, rajdy piesze i rowerowe — można tak wyliczać bez końca…

Nie brak też w ich historii sukcesów w sportach wyczynowych — lekkiej atletyce i tenisie stołowym. W lekkiej atletyce, najwybitniejszym sportowcem w historii klubu jest Danuta Marczyk, 14-krotna uczestniczka mistrzostw świata i Europy w biegach średnich, długich i półmaratonie oraz inni świetni zawodnicy: Emilia Krawczyk — czterokrotna uczestniczka mistrzostw świata w biegach górskich, Beata Wojciechowska — zdobywczyni 15 i 10 miejsca w mistrzostwach świata w biegach górskich juniorek, Magdalena Pierzchała — czterokrotna uczestniczka mistrzostw świata i Europy w biegach górskich, Krzysztof Pietrzyk — pięciokrotny uczestnik mistrzostw świata i Europy w biegach przełajowych, półmaratonie i biegów górskich Masters. Wielokrotnie uczestniczyli też w rozgrywkach III i IV ligi kobiet i mężczyzn w tenisie stołowym. Znakiem rozpoznawczym klubu jest też turystyka. Paweł Lewiak to wielokrotny zdobywca pierwszych miejsce w Ogólnopolskim Finale Olimpiady Wiedzy Turystyczno-Krajoznawczej. Na podiach plasowali się w ogólnopolskich zlotach Eekologicznych, rajdach pieszych i rowerowych, spływach kajakowych organizowanych przez Krajowe Zrzeszenie LZS.

W Zrzeszeniu LZS przez wiele lat organizowano konkursy na najlepiej pracujące ogniwa LZS. Niezwykle popularny był konkurs o sportowy znak jakość „Omega” i konkurs na najlepszą Radę Miejsko-Gminną LZS. Klub wielokrotnie wygrywał rywalizację w woj. łódzkim. W krajowym współzawodnictwie, w 1986 otrzymał zaszczytne wyróżnieniem: złotym znakiem jakości Omega, w 1991 zajął 11 miejsce, 1997 — 7 miejsce, 1999 — 6 miejsce w Polsce.

Jak pisze Antoni Tomczyk: „LZS/ LKS Koluszki dla kilku pokoleń naszego miasta i gminy był miejscem gdzie mogli rozwijać swoje pasje, zainteresowania i talenty. Tak też jest do dnia dzisiejszego, a nasz klub nadal przyciąga dość liczne grono dzieci, młodzież i seniorów, którzy z ochotą uczestniczą w zajęciach sportowych (LA, TS) i turystyce. Jednak by myśleć o większym rozwoju lekkiej atletyki w Koluszkach, szczególnie wśród dzieci i młodzieży muszą zostać podjęte skuteczne decyzje o budowie stadionu sportowego z zapleczem, bieżnią tartanową i skocznią”.

W ramach obchodów 40-lecia Zarząd LKS Koluszki planuję zorganizować zawody sportowe w LA — biegi przełajowe, turniej w tenisie stołowym, rajd turystyczny dla wszystkich chętnych, oraz zabawę sportowo-rekreacyjną dla dzieci i rodziców.

Gratulujemy klubowi dotychczasowych osiągnięć i życzymy „udanej przyszłości”. Więcej przeczytacie na Facebooku Wojewódzkiego Zrzeszenia LZS.

P.S. Oczywiście powyższy tekst „ląduje” w naszym cyklu 75 lat Ludowych Zespołów Sportowych. „Wasza historia   — naszą historią”.

Fot. z Biuletynu Informacyjnego LKS Koluszki Facebook

MGLKS „Tarpan” Mrocza, woj. kujawsko-pomorskie — od piłki nożnej do ciężarów

By Wasza historia

Miasto i gmina Mrocza liczy niewiele ponad 9 tys. mieszkańców, leży w zachodniej czę­ści województwa kujawsko-pomorskiego, w powiecie nakielskim. Kibice podnoszenia ciężarów wiedzą, że obecnie Miejsko-Gminny Ludowy Klub Sportowy „Tarpan” Mrocza to jeden z najlepszych w kraju w tym sporcie, jednak sekcja ta powstała w klubie najpóźniej.

Początki klubu sięgają roku 1947, ale tradycja uprawiania sportu jest o wiele starsza. Przed II wojną świa­tową działało tu Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”, Przysposobienie Wojskowe „PW” pod patronatem wojska, Bractwo Kurkowe, Stowarzyszenie Młodzieży Katolickiej oraz bardzo silne harcerstwo. Uprawiano głównie lekkoatletykę — jej wybitnym przedstawicie­lem był Wiesław Kapsa — mistrz Pomorza w dziesięcioboju i zdobywca V miejsca w Mistrzostwach Polski. W „Sokole” zaś istniała drużyna koszykówki. Nie było natomiast drużyny piłki nożnej. Dlatego w 1947 roku z myślą o tej dyscyplinie powołano LZS. Jego założycielami byli Kazimierz BielawskiZenon Świniarski. Pierwszym prezesem został Antoni Kowalski, a pierwszymi spon­sorami byli: aptekarka Hanna Speichert i dzierżawcy młyna Kowalski oraz Gołaszew­ski.

W „Tarpanie” Mrocza piłka nożna była pierwsza

Rozkwit klubu nastąpił w latach 50. XX wieku, kiedy to patronat nad klubem przejął miejscowy PGR, a jego preze­sem został Józef Pawłowicz, dyrektor zakładu. Zatrudniono trenera, sprowadzono do klubu pięciu piłkarzy z Bydgoszczy. Zespół piłkarski szybko awansował do klasy A, a w 1957 r. zdobył w Chełmnie Mistrzostwo Pomorza LZS. W nagrodę za ten sukces oraz z okazji otwarcia nowo wybudowanego stadionu mogli zagrać z drużyną „Iskra” Połtawa z Ukrainy — niestety przegrali go 2:4.

W 1957 roku utworzono sekcję „małe­go żużla”, zgłoszoną do Polskiego Związku Motorowego. Żużlowcy z Mroczy byli jed­nymi z lepszych w kraju, choć na mecze, na które przychodziło nawet 3 tys. kibiców, jeż­dżono bardzo daleko — bo aż do… Legnicy. Sekcję zlikwidowano w 1965 roku.

Oprócz piłki nożnej i żużla była sekcja tenisa stołowego, bilardu oraz rozpoczynano organizację sekcji… szermierki.

Nie mieli własnego toru żużlowego, ale należeli w latach 50. XX wieku do najlepszych w kraju

W lipcu 1971 roku doszło do połączenia LZS Mrocza z LKS Orkan Lubaszcz. Nie był to udany mariaż. Silniejszy wtedy Lubaszcz przejął cały zespół piłki nożnej. Do odbudowy sekcji piłki nożnej i posze­rzeniu działalności LZS przyczynił się pod koniec lat 70­. XX wieku działacz LZS, nieżyjący już dziś burmistrz Mro­czy w latach 2002-2011 Wiesław Gozdek. W 1985 roku drużyna znowu grała w klasie A. W połowie lat 80­. XX wieku prezesem klubu został Henryk Szynal i jest nim do chwili obecnej. W tym czasie także zmieniono nazwę klubu na „Tarpan” Mrocza. Dlaczego Tarpan? Na pewno nie od marki samocho­du. Inicjatorem zmiany nazwy był nieżyjący już Ryszard Książek, lekarz weterynarii (na studiach grał w rugby — był reprezentantem Polski). To on trenował zawodników i potrafił ich, dzięki sobie tylko znanej metodzie, tak przy­gotować kondycyjnie, że mogli grać nie jeden a dwa mecze dziennie. Grali radosny i żywiołowy futbol i stąd to przyrównanie do dzikiego, nieokiełznanego konika. Do ligi okręgowej „Tarpan” wszedł w sezonie 1986/87. Obecnie niestety Tarpan gra w klasie A.

Na szczęście na piłce świat się nie kończy, mają przecież wspaniałych ciężarowców. Sekcja podnoszenia ciężarów powstała 12 lutego 1997 r. z inicjatywy Henryka Dueskau, Dominika Mikołajczyka i Henryka Szynala, później dołączył do nich Ireneusz Chełmowski, który wcześniej był zawodnikiem — niestety zmarł w 2011 roku w wieku zaledwie 38 lat. Już w 1999 roku drużyna ciężarowców wywalczył awans do II ligi, a na mistrzo­stwach Polski seniorów Agnieszka Świt zdo­była dla klubu pierwszy medal — brązowy. Gwiazdami pierwszej wielkości w XXI wieku byli bracia Zielińscy, Adrian w 2012 roku wywalczył złoty medal olimpijski, był też mistrzem świata. Wpadek dopingowych, które były ich udziałem tuż przed rozpoczęciem IO w Rio de Janeiro, dopuścili się będąc już w klubie Zawisza Bydgoszcz. Dziś wschodzącą gwiazdą klubu jest 20-letnia Wiktoria Wołk, mistrzyni Polski seniorek, startująca w kat. 64 kg.

Nowa gwiazda podnoszenia ciężarów w Mroczy Wiktoria Wołk, obok Henryk Szynal, prezes klubu od ponad trzydziestu lat

Sukcesy zawodników z Mroczy, zaangażowanie prezesa, działaczy klubowych i wspomnianego już burmistrza Miasta i Gminy Wiesława Gozdka przyczyniły się do otwarcia w styczniu 2010 roku Ośrodka Przygotowań Olimpijskich na stadionie miejskim w Mroczy z dobrze wyposażoną siłownią, sauną i bazą noclegową, warunki do treningu poprawiły się jeszcze bardziej po 2016 roku, kiedy to oddano do użytku piękną halę widowiskowo-sportową, gdzie można organizować imprez na najwyższym poziomie.

Najmłodszą sekcją w klubie jest brydż sportowy — sport nisko budżetowy. Henryk Szynal, prezes klubu od ponad 30 lat, podkreśla, że sukcesy, któ­re osiągnęli, w dużej mierze zawdzięczają sponsorom, którzy ofiarnie i systematycznie wspomagają ich finansowo. W 2017 roku, podczas Drużynowych Mistrzostw Polski w Podnoszeniu Ciężarów, klub hucznie świętował swoje 70-lecie oraz 20-lecie sekcji podnoszenia ciężarów. Na uroczystości były władze lokalne, sponsorzy oraz kilku medalistów olimpijskich — Adrian Zieliński, Szymon Kołecki, Arsen Kasabijew, Krzysztof Siemion, Bartłomiej Bonk, Krzysztof Zawada oraz Tomasz Zieliński.

Na podstawie historii klubu zamieszczonej na stronie internetowej. Fot. MGLKS Tarpan Mrocza

LKS Szarotka Uherce, woj. podkarpackie — Z górskim kwiatem w herbie

By Wasza historia

Uherce to jedna z najstarszych bieszczadzkich miejscowości (pierwsza wzmianka o wsi pochodzi z 1436 roku). Istniały prawdopodobnie już w czasach książąt ruskich.

Sport, w dawnych latach jeszcze bardziej niż obecnie, odgrywał wielką rolę integracyjną lokalnej społeczności. Klub zasłynął nie tylko z pięknej nazwy nawiązującej do górskiej roślinności. W „Szarotce” grali potomkowie politycznych uchodźców — Grecy, Macedończycy i Serb. Mogą się też pochwalić wychowankiem — Rafałem Niżnikiem, grającym m.in. w Broendby Kopenhaga, BK Frem, Górniku Zabrze, Górniku Łęczna, który jako młody chłopak brał udział w finale centralnym „Piłkarska Kadra Czeka”. W 2013 roku na stadionie w Uhercach z okazji oficjalnego zakończenia kariery przez Rafała Niżnika odbył się mecze towarzyskie Szarotki z Motorem Lublin i drużyną Przyjaciół Rafała Niżnika. Na boisko wybiegi m.in.: Przemysław Kaźmierczak ze Śląska Wrocław, zawodnicy Korony Kielce Tomasz Lisowski i Paweł Golański, Rafał Grzelak z Arki Gdynia. Uczta dla kibiców. Później okazało się, że piłkarz nie może jednak rozstać się z futbolem. Od 2017 roku nadal gra w „Szarotce”, okazjonalnie, bo mieszka w Łodzi, trenuje z nimi i dzieli swoim doświadczeniem.

Jednak najciekawszą informacją o klubie jest to, że pierwszym prezesem klubu była… kobieta — Stefania Sawińska. W tamtych latach to chyba jedyny taki przypadek w Polsce! Początki klubu trudno odtworzyć, bo zachowało się niewiele dokumentów czy pamiątek z pionierskich lat, a jeżeli już coś przetrwało, to raczej w szczątkowej formie. Pamięć ludzka jest zawodna, a wiele osób już nie żyje. Wiadomo, że założycielami LZS byli: Stefania Sawińska, Aleksander Mielniczek, Jarosław Nanaszko Marian Czerniga. Co ciekawe, na początku nie mieli jak większość LZS sekcji piłki nożnej. Zaczęli od podnoszenia ciężarów, kolarstwa, lekkoatletyki, biegów narciarskich i tenisa stołowego. Rowery i narty do biegania otrzymali od Rady Powiatowej LZS w Lesku. Chętnych do uprawiania sportu było więcej niż sprzętu.

Obecna nazwa klubu pojawiła się na początku lat 50. XX wieku. Dlaczego „Szarotka”? Zachowały się dwie wersje. Pierwsza — honorowy prezes klubu Stanisław Wojtaszek słyszał, że była symbolicznym gestem za pomoc od Podhala Nowy Targ. Druga — nieżyjąca już Stefania Sawińska, narciarka i lekkoatletka, przed kilkoma laty tak to przekazała: „Marzyło mi się kiedyś wyjechać na narty w Alpy, a że to marzenie było trudno zrealizować, pozostało mi tylko popatrzeć na piękny alpejski kwiat szarotki i tak nazwać mój ukochany klub”.

Trudno sobie jednak wyobrazić wiejski klub bez piłki nożnej. W Uhercach drużyna piłkarska też powstała, a przyczyniło się do tego w dużym stopniu stacjonujące w pobliskiej Olszanicy wojsko. Zebrana naprędce ferajna z Uherzec pierwszy mecz rozegrała z żołnierzami. Nikt już nie pamięta wyniku, ale spotkanie musiało zakończyć się pomyślnie, bo zaraz zgłoszono drużynę LZS „Szarotka” Uherce do oficjalnych rozgrywek piłkarskich — przypuszcza działacz klubu Jarosław Krajewski. Wojsko ofiarowało zielone koszulki, które długo służyły drużynie. Wyjazdy na mecze miały swój klimat i oprawę. Pod koniec lat 50. minionego wieku mecze były rozgrywane na obecnym stadionie, ale przed modernizacją. — Wtedy boisko nie było zbyt wielkie. Wokół obsadzone grabami, które rosły blisko linii. Bywało, że zawodnicy wpadali w drzewa, na których siedzieli kibice — wspomina Mirosław Turkawski. Zainteresowanie meczami było ogromne. Ponad tysiąc ludzi przyszło obejrzeć w akcji piłkarzy Karpat Krosno, z którymi „Szarotka” w meczu Pucharu Polski przegrała 1:4.

W latach 60. XX wieku „Szarotka” wzbudzała zainteresowanie także z innego powodu. Bywało tak, że w wyjściowej jedenastce było aż dziesięciu cudzoziemców — Greków, Macedończyków i Serbów. Kapitanem zespołu był Polak, Mirosław Turkawski. Największą sławę zdobył Grek Kostas Diamandakis —  jego wyczyny z piłką urosły do legendy, natomiast Serb Menio Binkowski ze względu na bardzo mocny strzał był postrachem bramkarzy. Cudzoziemcy wywodzili się z osiadłych w Bieszczadach uchodźców z Grecji, którym ówczesne władze dały schronienie po wojnie domowej. — W piłkę nauczyli się grać w Grecji, a część z nich na Węgrzech, gdzie wcześniej przebywali — wspomina Mirosław Turkawski.

Po latach tłustych przyszły chude. Pod koniec lat 70. XX wieku piłkarze grali w klasie C bez znaczących sukcesów. Klub zawiesił działalność. Reaktywował „Szarotkę” miejscowy nauczyciel wychowania fizycznego, p. Głaba. Założył drużynę trampkarzy. Duże zasługi w reaktywowaniu drużyn młodzieżowych mieli również Ryszard BodioEdward Gocał. Dopiero postawienie na młodzież i pojawienie się w klubie trenera Andrzeja Fala zaczęło przynosić efekty. W 1989 roku drużyna zajęła trzecie miejsce w Polsce w rozgrywkach „Piłkarska Kadra Czeka”. Zespół seniorów w 1993 roku awansował do klasy okręgowej. W V lidze Szarotka zadomowiła się na 11 lat. Potem znowu był spadek, obecnie klub występuje ponownie w klasie okręgowej, grupa Krosno.

Klub by nie istniał, gdyby nie oddani działacze: Ryszard Bodio, Stanisław Wojtaszek, Stanisław Piwiński, Mirosław Turkawski, Jan Krakowski, Eugeniusz Urbaniak, Bogusław Lenard, Edward i Stanisław Miśko, Henryk Malawski, Eugeniusz Nieznański, Jacek Sankowski, Jarosław Krajewski wieloletni prezes Franciszek Romanek.

Prezesami Szarotki w minionym latach byli: Stefania Sawińska, Edward Smoliński, Adam Smoliński„Wojciech Sawiński, Mirosław Turkawski, Tadeusz Konieczko, Stanisław Piwiński, Krzysztof Latusek, Franciszek Romanek, Mariusz Zapała (obecnie). 

Zdjęcia archiwalne pochodzą z Facebooka klubu — nie są jednak opisane. Tekst oparty na historii klubu zamieszczonej na stronie internetowej.

LZS/LKS „Zieloni” Mokrzeszów i LZS/LKS Kłos Lutomia — najstarsze LZS-y na Ziemi Świdnickiej (woj. dolnośląskie)

By Wasza historia

Szczególną rolę w okresie powojennym odegrały ludowe zespoły sportowe w integracji społeczności lokalnej na ziemiach zachodnich, o których mówiono, że znajduje się tu „zbieranina” z całej Polski. Drużyna sportowa, jej działalność, jej ambicje stały się dla mieszkańców ważniejsze niż różne uprzedzenia. Ludowe Zespoły Sportowe Ziemi Świdnickiej rozpoczynały swoją działalność w latach 1946-48. Początki ich działań nie są jednak udokumentowane, ale w materiałach zawartych w opracowaniu „XXV lat Ludowych Zespołów Sportowych na Dolnym Śląsku” Wrocław, styczeń 1971 r. znajdujemy informację, że pierwszymi ludowymi zespołami sportowymi były: LZS Mokrzeszów, obecnie LKS „Zieloni” Mokrzeszów — założyciel Tadeusz Adamczyk — 1946 r. i LZS Lutomia, obecnie LKS Kłos Lutomia — założyciel Jan Żydek — 1946 r.

LZS/LKS Kłos Lutomia

Lutomski klub sportowy powstał w 1946 roku. Jednak udokumentowaną działalność ma dopiero od 1948 roku i 3 lata temu obchodził 70-lecie swojego istnienia. To jednosekcyjny klub piłki nożnej.

Jego założycielami byli: Piotr Wojewodzic, Wojciech Szawara, Stanisław Mrzygłód, Jan Siedlecki, Stanisław Ciesielski i Jan Pasternak, pierwszym prezesem klubu został Stanisław Żydek. Na początku rozgrywki piłkarskie odbywały się pomiędzy wsiami, przy współpracy z gromadzkimi radami narodowymi i rozgrywane były na terenie gromad. Najpierw opiekę nad klubem sprawowało kółko rolnicze, a w później RSP Lutomia. W 1952 roku po utworzeniu Zrzeszenia LZS, powstała liga powiatowa LZS, w rozgrywkach której brali udział.

Największy rozkwit klubu przypada na lata 1980-95. Działacze organizowali wtedy zawody sportowe na szczeblu powiatowym, gminnym i wojewódzkim. Oprócz turniejów piłki nożnej odbywały się turnieje piłki siatkowej, tenisa stołowego, podnoszenia odważnika i zawody lekkoatletyczne. Organizowane były turnieje dla dzieci i młodzieży.

W 1988 roku z inicjatywy prezesa Stanisława Lato wybudowano szatnię sportową i wykonano ogrodzenie boiska. Prace wykonała RSP Lutomia, przy współudziale gminy Świdnica, LZS, rad sołeckich. Kolejny rozwój bazy treningowej to rok 2010, budowa Orlika i nowej szatni, sfinansowana z budżetu Gminy Świdnica. Na obiekcie sportowym prowadzone są rozgrywki ligi Orlika, mecze piłkarskie, organizowane są festyny i zawody strażackie. LKS Kłos Lutomia obecnie liczy ponad 70 członków. Ma dwie drużyny piłkarskie — jedna gra w Klasie A, druga w Lidze Orlika.

W swej 75-letniej historii klubu prezesami byli: Stanisław Żydek, Władysław Bochun, Jerzy Fitrzyk, Stanisław Lato, Bogdan Janiszewski, Czesław Wrobel, Władysław Urbański i Tomasz Urbańczyk. Obecnie zarząd LKS Kłos Lutomia tworzą: prezes Jacek Rosada, sekretarz Andrzej Kierczak i skarbnik Mariusz Janiszewski.

LZS/LKS „Zieloni” Mokrzeszów

W historii kluby szczególnie zapisały się dwie indywidualności: Józef Beker, znany kolarz i Ryszard Lech, wieloletni przewodniczący wojewódzkiego Zrzeszenia LZS we Wrocławiu.

Tutejszy LZS został założony w lipcu 1946 roku. Pionierami organizującymi lokalne życie sportowe byli: Stanisław Owoc, Franciszek Kułakowski, Zygmunt Węgłowski, Stanisław Jasiński, Tadeusz Adamczyk i inni.

Drużyna piłkarska bardzo szybko awansowała do klasy D, bo już w 1948 roku i zaraz do klasy C. Pierwszy większy sukces przyszedł w 1958 roku — „Zieloni” (barwy klubowe) wywalczyli awans do klasy B. W tamtych latach było to marzenie wszystkich drużyn wiejskich.

Józef Beker „Casanova z Mokrzeszowa”

Na początku lat 60. XX wieku powstaje w klubie sekcja kolarska. Kolarzami klubu byli m.in.: Bogdan Błaszczyk, Józef Beker, Kazimierz Pichurski. Największy sukces odniósł Józef Beker. Startował na Olimpiadzie w Tokio (1964), jeździł z powodzeniem w Wyścigu Pokoju, w 1963 roku wygrał Wyścig Dookoła Polski, jako pierwszy z kolarzy LZS wygrał etap podczas Wyścigu Pokoju w Zielonej Górze 19 maja 1963. Był bardzo przystojny, sportowcy i dziennikarze mówili o nim „Casanova z Mokrzeszowa”. W tych samych latach również wiele sukcesów odnoszą: sekcja lekkoatletyczna prowadzona przez Ryszarda Lecha (późniejszego wieloletnie przewodniczącego wojewódzkiego Zrzeszenia LZS i działacza szczebla centralnego), sekcja strzelecka, szachowa, tenisa stołowego. Za szeroką działalność sportową i sukcesy na różnego rodzaju spartakiadach i zawodach LZS Mokrzeszów zostaje wyróżniony przez Radę Wojewódzką we Wrocławiu. W nagrodę wybudowano im nowy stadion piłkarski z urządzeniami do uprawiania lekkoatletyki. 

Kartka z kroniki klubowej

W 1969 roku drużyna piłki nożnej odniosła największy sukces w swojej historii. Startując w rozgrywkach o Puchar Związku Zawodowego Pracowników Rolnictwa wywalczyła I miejsce na szczeblu powiatu Świdnica, następnie I miejsce na szczeblu województwa Wrocław, dotarła do rozgrywek centralnych. W 1970 roku powołany zostaje nowy zarząd klubu w składzie: Julian Jasiński — przewodniczący, Roman Saliński — sekretarz, członkowie: Stanisław Węgłowski, Józef Garazdowski, Stanisław Jasiński, Eugeniusz Mohylak, Tadeusz Śliwakowski, Jan Żurek. Trenerami byli Stanisław GawłowskiTadeusz Śliwakowski. Zgłoszono do rozgrywek dodatkowo drużynę juniorów i trampkarzy. Efekty pracy zarządu i trenerów przyszły bardzo szybko. Drużyna awansowała do klasy A. „Zieloni” przez wiele lat utrzymywali się w czołówce tabeli, mogąc awansować nawet do ligi okręgowej, jednak ze względu na szczupłe finanse pozostawano w klasie A.

Kryzys lat 80. XX wieku targa nie tylko krajem, ale również klubem „Zielonych”. Drużyna spada z klasy A i B, wycofuje z rozgrywek juniorów i trampkarzy, przestają działać inne sekcje, rozpada się całkowicie zarząd. Tylko dzięki Tadeuszowi Śliwakowskiemu nie dochodzi do likwidacji klubu. Przez dość długo sam boryka się ze wszystkimi trudnościami, jest jednocześnie prezesem, sekretarzem, skarbnikiem, gospodarzem i trenerem. Po ponownym awansie do klasy B, wracają do zarządu działacze, młodzież dochodzi do wniosku, że dobrym sposobem na życie jest sport — piłka nożna. „Zieloni” tworzą fuzję z Victorią Świebodzice. Bardzo szybko następuje powrót do klasy A. Przychodzi sezon 1999/2000, kiedy to drużyna zajmuje pierwsze miejsce w grupie. Przed trenerem, piłkarzami i zarządem znowu trudna decyzja — awansować czy pozostać w klasie A. W czerwcu 2000 roku na walnym zebraniu zostaje podjęta decyzja — nie wolno marnować potu i wysiłku piłkarzy, a mieszkańców Mokrzeszowa i okolice pozbawiać wspaniałych widowisk piłkarskich, awansujemy do klasy okręgowej. Wybrany zostaje zarząd, na czele którego staje Bogdan Kukla, a wiceprezesem jest Tadeusz Śliwakowski. Przed sympatykami piłki nożnej staje nowe wyzwanie — przygotowanie stadionu do rozgrywek. Pod kierownictwem prezesa Bogdana Kukli i sołtysa Mokrzeszowa Jana Pawlicy rozpoczęto prace remontowo-porządkowe. Dziennie do pracy przychodziło 15-20 osób. Wszystko robione jest w czynnie społecznym. Sport na tym poziomie wiąże się z dość znacznymi nakładami finansowymi, tym bardziej, że zgodnie z regulaminem rozgrywek zobligowani są do zgłoszenia drużyny juniorów i dwóch drużyn młodzików. Przygoda w okręgówce nie trwa długo. Znowu jest raz klasa A raz B. W obecny sezonie klub rywalizuje w klasie A.

Tekst oparty na stronach internetowych klubu, zdjęcia tamże, zdjęcie Józefa Bekera archiwum własne

Bogumiła Matusiak z LKS Pawlikowiczanka — najbardziej utytułowana polska kolarka szosowa

By Wasza historia

Kolarstwo kobiet nie cieszy się taką popularnością w naszym kraju jak to w wykonaniu mężczyzn. Kibice tego sportu doskonale wiedzą jednak kim są: Maja Włoszczowska, Katarzyna Pawłowska, Katarzyna Niewiadoma, siostry Daria i Wiktoria Pikulik. Ale niewielu pamięta dziś nazwisko — Bogumiła Matusiak. Przez 16 lat — 1993-2009 — niepodzielnie panowała na polskich szosach. Była jedyną zawodniczką z Polski, która mogła nawiązać walkę z najlepszymi cyklistkami świata. W swoim dorobku ma ponad 150 wygranych wyścigów w kraju i za granicą oraz 26 tytułów mistrzyni Polski w kategorii Elite — 9 w jeździe indywidualnej na czas, 11 w wyścigu ze startu wspólnego i 6 w wyścigu górskim. Swój pierwszy złoty medal zdobyła w 1987 roku, ostatni w 2009.

Bogumiła Matusiak urodziła się 24 stycznia 1971 w Pabianicach. Przez większą część swojej kariery amatorskiej związana z LKS Pawlikowiczanka. W 2002 roku przeszła do jedynej wówczas w Polsce grupy zawodowej Start Peugeot Lublin. Od 2007 jeździła w innej w polskiej zawodowej grupie „Primus”. W latach 1990-2009 jej trenerem był Marek Wojna (1961-2009). Była jedyną Polką startującą w zawodowym Tour de France (lata 1996-2000 i 2002). Startowała w tym wyścigu 6-krotnie. Wygrała dziesiąty etap w 1999 roku, zajmując w generalnej klasyfikacji 16. miejsce, w swoim ostatnim występie w 2002 roku na jednym z etapów była druga. Dwukrotnie startowała też w Giro d’Italia. Olimpijka z Aten (2004). 11 razy startowała w mistrzostwach świata — jej najlepsze miejsca to: 9 w 2003 roku w wyścigu ze startu wspólnego w Hamilton (Kanada) i 17 w 2003 roku w jeździe indywidualnej na czas. Jej wynik z Hamilton pobity został dopiero w 2015 roku, kiedy to Katarzyna Niewiadoma w Richmond (USA) zajęła 7 miejsce.

Do kolarstwa trafiła za namową brata. — Właściwie trenowałam z chłopakami, bo tych dziewczyn garnących się do kolarstwa było bardzo mało — wspominała na Onecie. Chcąc nawiązać walkę z najlepszymi, trzeba było jeździć na zagraniczne wyścigi. Problemem był jednak brak funduszy. Maluchem jeździliśmy na wyścigi do Czech. Wtedy kolarstwo kobiece w naszym kraju, to była taka partyzantka. Teraz to jest ułożone zupełnie inaczej — tłumaczyła Matusiak, która żeby gdziekolwiek wystartować — nawet na mistrzostwach świata — musiała walczyć wraz z trenerem o pozyskanie sponsorów.

Bogumiła Matusiak była bardzo wszechstronną zawodniczką, u szczytu kariery miała propozycje przejścia do zagranicznych grup kolarskich, wszystkie odrzuciła. Dziś tak o tym mówi: — Nie podjęłam tego wyzwania, bo miałam już małą córeczkę. Ciągnęło mnie do domu, więc rezygnowałam z atrakcyjnych propozycji. Takie naprawdę znakomite pojawiły się w momencie, kiedy wygrałam etap na Tour de France. Do dzisiaj tego żałuję. Gdybym skorzystała z tych propozycji, mogłabym osiągnąć w kolarstwie znacznie więcej.

Karierę zakończyła w 2012 roku mając 41 lat. Ukończyła studia, została urzędnikiem. Ale o rowerze nie zapomniała. Staruje w wyścigach mastersów. W jej ślady chciała iść córka Katarzyna, była nawet mistrzynią Polski juniorek. Skończyła z kolarstwem po tragicznej śmierci trenera Marka Wojny, który zmarł na zawodach w Wałbrzychu na skutek upadku ze schodów. Obie panie mieszkają w Pabianicach. W tym mieście od 2018 roku rozgrywany jest we wszystkich kategoriach wiekowych Memoriał Marka Wojny, a od 2019 roku kolarze i kolarki walczą też o Puchar Bogumiły Matusiak.

LZS Pawlikowice/LKS Pawlikowiczanka

Warto kilka słów poświęcić jej pierwszemu klubowi. W 1946 roku Kazimierz Gęszczak wspólnie z Kazimierzem PlacemKazimierzem Szymańskim założyli LZS Pawlikowice, przekształcony w 1969 roku w LKS Pawlikowiczanka. Początkowo istniały sekcje lekkiej atletyki, tenisa stołowego i kolarstwa. Największe sukcesy odnosiła ta ostatnia. Jej wychowankami byli znakomici kolarze: Krzysztof Sujka, Stanisław Pawłowski, Andrzej PierzyńskiJerzy Bylicki, później Krzysztof Jeżowski.

W latach 60. XX wieku Stanisław Pawłowski (LKS Zawisza Rzgów, później Pawlikowiczanka) i Jerzy Bylicki z powodzeniem startowali w Wyścigu Dookoła Polski oraz w Bałtyckim Wyścigu Przyjaźni. W 1964 roku Stanisław Pawłowski zajął 2. miejsce w wyścigu dookoła Kanady, a w latach 1964-1965 wygrał kilka etapów w wyścigach dookoła Anglii oraz Belgii, w 1967 roku wygrał XI Wyścig płk. Skopenki. Wychowanek LKS Pawlikowiczanka Krzysztof Sujka, później WKS Orzeł i KS Społem Łódź, zdobył wicemistrzostwo świata na szosie (1979) i startował na olimpiadzie w Montrealu i Moskwie. Trenerami byli m.in. Marek Wojna i Wiesław Piątkowski. Sekcję kolarską zlikwidowano w 2000 roku, nieco dłużej przetrwały szachy i tenis stołowy. W miejsce zlikwidowanego klubu powstał GLKS Burza Pawlikowice z sekcją piłki nożnej i tenisa stołowego.

Ciekawostka historyczna — Karolina Kocięcka „Latająca Diablica”

W 2020 roku przypadała rocznica 100-lecia polskiego kolarstwa w niepodległej Polsce. Jednak pierwsze drewniane welocypedy dotarły do Polski będącej pod zaborami w 1867 roku. Kiedy kobiety wsiadły na rower? Pod koniec XIX wieku. Prekursorką kobiecego kolarstwa w Polsce była Karolina Kocięcka (1871 —?). Jako kilkunastoletnia dziewczynka jeździła po Warszawie rowerem, potem ścigała się głównie na torze. Jej pierwszym dużym osiągnięciem był podwarszawski wyścig na 25 wiorst (ok. 27 km) zorganizowany w 1891 roku. Tak to później wspominała: „[…] oczywiście na starcie, jak zwykle, mieli stanąć wyłącznie mężczyźni. Zaprotestowałam, prosząc […], aby w wyścigu mogły startować również kobiety […]. Usłyszałam wtedy, że jestem właściwie jeszcze dzieckiem, a nie kobietą, ale ostatecznie zgodzili się”. Za jej sprawą na linii startowej, prócz kilkunastu mężczyzn stanęło w sumie siedem kobiet różnych narodowości. Dotarła na metę pierwsza, budząc osłupienie widowni.

Później brała udział w męskich wyścigach pozakonkursowo, ale gdy okazało się, że ma wybitne możliwości, organizatorzy sami zabiegali o jej udział. Wkrótce zyskała sporą sławę, także poza naszym krajem. O jej rowerowych wyczynach krążyły legendy. Była pierwszą kobietą, która w 1898 roku wzięła udział w najpopularniejszym wyścigu kolarskim w Rosji, na trasie Moskwa-Petersburg. W tym samym roku wygrała w Petersburgu wyścig stadionowy. Tak to później wspominała: „Trzeba było jeździć wokoło dwanaście godzin bez przerwy. Pompa niebywała. Dziesiątki tysięcy ludzi i kilka wojskowych orkiestr. Prawdziwy piknik. Startowało dziewiętnastu wybitnych kolarzy Europy”. Po dwunastu godzinach nieprzerwanej, zaś pod koniec już samotnej jazdy (wszyscy pozostali zawodnicy zrezygnowali) Kocięcka dotarła do mety i odniosła kolejne zwycięstwo, ustanawiając do tego kobiecy rekord świata (którego nie omieszkała później dwa razy poprawić). Wówczas została przez prasę nazwana „Latającą Diablicą”. Podejmowała też długie, samotne wyprawy, np. z Warszawy do Paryża i z powrotem, gdy chciała zobaczyć Olimpiadę i Wystawę Światową. Ówczesna prasa wystawiła jej taką charakterystykę: „Od 12 roku życia zaczęła jeździć na rowerze ku ogólnemu zgorszeniu matek i pań z towarzystwa. Zobaczyć wtedy młodą dziewczynę, w męskim kostiumie sportowym i w dżokejce na ulicach Warszawy, to był wielki skandal. A ta sufrażystka mało tego, że jeździła po Warszawie, ale w ogóle włóczyła się po świecie i była tam gdzie jej nie posiali. Stawała do zawodów kolarskich z mężczyznami i brała pierwsze miejsce! Rodzina ją wyklęła, znajomi patrzyli na nią niechętnie, a ona cyrkówka jeździła na rowerze i ustanawiała rekordy świata”.

Przed I wojną światową Kocięcka zainteresowała się też sportem motocyklowym i była jedną z pierwszych kobiet, która zdała w Paryżu egzamin na prawo jazdy. To jak na tamten czas prawdziwa ekstrawagancja. Z biegiem lat pamięć o wyczynach Karoliny Kręcickiej zacierała się, a szkoda bo to fascynująca postać. Szkoda też, że nie ma w Polsce żadnego wyścigu kolarskiego kobiet jej poświęconemu.

Fot. 1. Bogumiła Matusiak z medalem MP w 2008 roku (archiwum B.M), 2. Bogumiła Matusiak ze swoim trenerem Markiem Wojną (archiwum B.M), 3. Karolina Kocięcka, zdjęcie z 1900 roku

LKS „Chełm” Stryszów, woj. małopolskie  — 73 lata bogatej historii

By Wasza historia

Na początku lat 90. XX wieku na stadionie klubu LKS „Chełm” Stryszów zorganizowano Mistrzostwa Świata w motocyklowych rajdach obserwowanych — Trial oraz Mistrzostwa Świata w Cyklotrialu. Sekcja motocyklowa powstała w Stryszowie w 1985 roku, a rok później, a więc dokładnie 35 lat temu, zdobyła tytuł Drużynowego Mistrza Polski w trialu motocyklowym. Klub w tym roku obchodzi 73 rocznicę powstania.

Trudne początki

Przed II wojną światową w Stryszowie istniała organizacja sportowo-wojskowa „Strzelec”. Jej członkowie wybudowali w centrum Stryszowa nieduże boisko sportowe, które wszyscy nazywali „Za browarem”. W 1948 roku Władysław Sitarz, Julian Dudoń, Józef Kwartnik, Stanisław Wieczorek, Stanisław i Franciszek Żmuda, Marian Bogdanik, Aleksander Gębala, Jan Henryk założyli Ludowy Zespół Sportowy. Małe boisko „Za browarem” stało się jego główną bazą, a najpopularniejszym sportem siatkówka. W tych latach w Stryszowie nie było prądu elektrycznego. Jaka była więc radość, gdy włączano agregat prądotwórczy Józka Kolasy, który oświetlał boisko i słychać było na cały Stryszów muzykę z płyt gramofonowych. W 1958 roku Stryszów został zelektryfikowany i to stało się początkiem końca boiska „Za browarem”. Ponad boiskiem przebiegała linia elektryczna, zdarzało się, że w czasie grania, piłka czasem uderzała w druty, co powodowało zwarcie i część miejscowości nie miała prądu. Władza zakazała grania, do tego znalazł się właściciel działki. Był to początek lat 60. XX wieku. Chociaż LZS nie miał własnego boiska prowadził prężną działalność sportowo-kulturalną. W świetlicy GS odbywały się turnieje szachowe, warcabowe i tenisa stołowego, w kawiarni turnieje „zgaduj-zgadula”, podwieczorki przy mikrofonie i wieczorki taneczne, wystawiano też sztuki teatralne.

W 1962 roku zarejestrowano LZS Stryszów w PZPN i zgłoszono drużynę piłkarską do rozgrywek o mistrzostwo klasy „C”. Ponieważ nie mieli własnego boiska, mecze w roli gospodarza grali w Zakrzowie pod Chełmem. Wtedy to LZS przyjął nazwę „Chełm” — od góry, która wznosi się nad Stryszowem.

Upragnione własne boisko

21 lipca 1968 roku, po kilku latach budowy, nowe boisko zostało uroczyście otwarte. W 1969 roku obiekt ten zajął czwarte miejsce w ogólnopolskim konkursie „Boisko w każdej wsi”, organizowanym przez RG Zrzeszenia LZS i gazetę „Gromada — Rolnik Polski”. W nagrodę otrzymali sprzęt sportowy. Przez całe lata 70. XX wieku boisko to rozbudowywali i modernizowali.

W 1980 roku LZS przekształcił się w LKS, tym samym otrzymał osobowość prawną i rozpoczął prowadzenie działalności gospodarczej. Przy LKS powstał Zakład Remontowo-Budowlany, który prowadził usługi na terenie województwa bielskiego i krakowskiego. Kierownikiem ZRB był Ryszard Chowaniec. Z zysków klub wybudował budynek socjalno-administracyjny, zakupił sąsiedni teren na powiększenie płyty boiska i całego obiektu, wybudował także ogrodzenie całego stadionu. Zakład Remontowo-Budowlany zaprzestał działalności w 1990 roku (powstała z niego prywatna firma), co pozbawiło klub znacznych dochodów. Aby wybrnąć z problemów finansowych zaczęli prowadzić inną działalność gospodarczą — uruchomiono skład materiałów budowlanych, punkt szklarski, usługi transportowe oraz kawiarnię. Dzięki temu dokończono budowę trybuny dla kibiców, oddano do użytku kort, boisko do siatkówki oraz skocznię w dal, a w 1997 roku boisko treningowe. W latach 1997, 1999 i 2001 obiekt sportowy nawiedziły powodzie. Poczyniły one ogromne zniszczenia. Dzięki staraniu działaczy klubu oraz wójta gminy uzyskano środki, które pozwoliły na usunięcie szkód.

Budynek socjalny oddany do użytku w 1985 roku przez długie lata dobrze spełniał swoje zadanie, ale po pewnym czasie trzeba było zrobić remont, a na to LKS nie posiadał własnych środków finansowych. Dlatego na wniosek wójta Jana Wacławskiego klub postanowił w 2009 roku budynek skomunalizować, tzn. przekazać nieodpłatnie na rzecz Gminy Stryszów. Za to gmina zobowiązała się przekazać i przekazała przyjęty budynek w trwałe użytkowanie LKS „Chełm” Stryszów. Ponadto gmina zobowiązała się przeprowadzić remont budynku oraz zapewnić bieżące utrzymanie obiektu. Wójt wywiązał się ze swoich zobowiązań, zdobył środki z Unii Europejskiej na remont i modernizacje budynku, który obecnie jest ozdobą Stryszowa podobnie jak stadion, który jest wizytówką gminy.

Sportowe życie

Przez ponad 70 lat uprawiano w klubie różne dyscypliny sportowe takie jak: siatkówka, strzelectwo, tenis stołowy, rajdy obserwowane i piłka nożna. Nieprzerwanie, od 1962 roku drużyny piłkarskie klubu biorą udział w rozgrywkach mistrzowskich, które prowadzi Podokręg Piłki Nożnej Wadowice, niedawno założyli też swoją Akademię Piłkarską dla dzieci i młodzieży. Oprócz tego przez 73 lata, klub organizował własne imprezy masowe, np. spartakiady letnie. W programie tych zawodów były konkurencje lekkoatletyczne, kolarskie, strzeleckie. Od lat 90. XX wieku zamiast spartakiad organizowane jest Gminne Święto Sportu. Klub organizuje również od 2013 roku turnieje piłki nożnej juniorów młodszych pod nazwą „Chełm Cup”. Od ponad 60 lat z klubem związany jest Marian Wieczorek, najpierw jako zawodnik, później trener, kierownik klubu, a od ponad 30 lat prezes Zarządu. Zna wszystkich i wszyscy go znają.

Triale motocyklowe i rowerowe

Oddzielny rozdział w historii kluby stanowi sekcja motorowa ze specjalnością triale motocyklowe. Sekcja powstała w 1985 roku. Drużyna tej sekcji zdobyła trzy razy tytuł Drużynowego Mistrza Polski w rajdach motocyklowych, było to w 1986, 1987, 1988 roku, a drużyna młodzieżowa na „Simsonkach” wywalczyła tytuł II wicemistrza Polski w 1988 roku. W 1992 i 1993 roku niewielki Stryszów był organizatorem Mistrzostw Świata w motocyklowych rajdach obserwowanych Trial. W 1993 roku zorganizowano też Mistrzostwa Świata w Cyklotrialu (trial rowerowy). Goszczono najlepszych zawodników świata. Zawody oglądało kilkanaście tysięcy widzów. Chociaż sekcja przestała istnieć w Stryszowie wciąż odbywają się na tutejszym torze zawody w trialu i nie tylko rowerowym.

Andrzej Kramarczyk, guru każdego trialowca

Fot. Mistrzostwa Świata w Stryszowie w trialu motocyklowym

Kierownikiem sekcji motorowej był Andrzej Kramarczyk. Jak trafił do Stryszowa? W latach 70. i na początku lat 80. XX w był zawodnikiem Krakowskiego Klubu Cyklistów i Motocyklistów „Smok”, który powstał w 1912 roku. Zanim trafił do tego klubu w Cracovii uprawiał kolarstwo szosowe i torowe, później zafascynowały go triale rowerowe i motocyklowe. Był niestrudzonym popularyzatorem obydwu sportów. W połowie lat 80. XX wieku los rzucił go do Stryszowa. Dla swoich podopiecznych znalazł świetnych nauczycieli, czyli Czechów. Od nich stryszowianie uczyli się podstaw tej dyscypliny. To on postarał się o organizację MŚ dla Stryszowa. Z dwóch pasji Kramarczyka — motocykl i rower — w końcu zwyciężył ten ostatni. Bakcylem cyklotrialu zaraził całą swoją rodzinę — dzieci Anię, Tomka i Kasię, a nawet żonę. Po latach odszedł ze Stryszowa i założył własny klub — KS Aquila Wadowice, który ma swoją siedzibę w… Stryszowie. Jego klub ma na swoim koncie liczne sukcesy — wywalczył w konkurencjach trialowych 34 medale na ME i MŚ, 114 indywidualnych tytułów mistrzów kraju, zorganizował setki imprez. Liderem zespołu jest syn pana Andrzeja Tomasz, obecnie trener kadry narodowej naszych trialowców. W klubie tym swoją karierę zaczynał Tadeusz Błażusiak. Obecnie zawodnik fabryczny KTM. Chcecie więcej informacji o KS Aquila Wadowice — zajrzyjcie na ich stronę www.

Mistrzostwa Polski w trialu rowerowym w Stryszowie, rok 2020

Przy pisaniu tego tekstu wykorzystano wystąpienie prezesa Henryka Wieczorka na „Spotkaniu Pokoleń” z okazji 70-lecia klubu (2018 rok).

Stryszów, położony jest w powiecie wadowickim, w woj. małopolskim, jest siedzibą gminy. W 2026 roku obchodzić będzie 700-lecie istnienia. Zamieszkuje go ok. 2000 mieszkańców.

Prekursorzy narciarstwa na Podkarpaciu

By Wasza historia

Narciarstwo pojawiało się na Podkarpaciu na długo przed II wojną światową. Za przełomową datę polskiego narciarstwa uważa się rok 1888, kiedy to mieszkaniec Ziemi Krośnieńskiej Stanisław Barabasz skonstruował pierwsze narty. Jego „ski” nie zdobyły jednak tutaj popularności, przeniósł się więc z ich produkcją do Krakowa, a potem do Zakopanego. Na Podkarpacie powrócili jego uczniowie. W Iwoniczu Zdroju w latach 20. XX wieku działali bracia Murman i Turkowie. Dzięki nim narciarstwo zaistniało się w regionie, doceniono jego walory turystyczne. Jednak rozwój tej dyscypliny sportu przerwała wojna. Na jednej z tablic na 70-lecie klubu z Iwonicza można przeczytać: „Rok 1946 przyniósł spokój, pierwszy rok po wojnie, lato było bardzo pracowite dla wsi, więc działacze i sympatycy dyscyplin letnich mieli utrudnione zadanie, natomiast zima pozwalała trochę odetchnąć od typowo wiejskich prac, szkoły zaczęły dopiero powstawać na nowo, więc młodzież miała więcej wolnego czasu. Zima 1946 roku była ponadto srogą i śnieżną zimą”. Narciarstwo zaczęło się odradzać.

Pierwsze kluby

Powstały ośrodki LZS w Zagórzu, Klimkówce, Krośnie, Odrzykoniu, Iwoniczu, Rymanowie, Dukli i wielu innych. Prawie w każdej z tych miejscowości pojawił się wyróżniający zawodnik, prekursor, dla lokalnej społeczności wzór, mistrz, jak: Jerzy Batruch, Zdzisław Gocek, Zdzisław Smorol w Zagórzu, Stanisław BączarW. Szczurek w Odrzykoniu, K. Czerniec w Rymanowie, E. Jasiński w Iwoniczu, bracia StanisławWładysław Habrat oraz Stanisław Kubit w Krośnie, Józef Penar, Jan Kasperkowicz i wielu innych w Klimkówce. Kształci się kadra instruktorska. W tym czasie, dzięki wysiłkowi tychże instruktorów przy Radzie Wojewódzkiej LZS w Rzeszowie powstaje społeczna sekcja narciarstwa, której zadaniem jest organizacja zawodów, szkolenie instruktorów, organizacja obozów sportowych, podział sprzętu narciarskiego. Pomimo ogromnego wysiłku, do lat 60. XX wieku nie miało to systemowego charakteru. Jak wspominał Władysław Habrat: „@#… panowała bieda, biegano na tym co każdy miał w domu. Ubiór też był bardzo biedny, wełniane skarpety od mamy, dres to był szczyt marzeń”. Opowiadał, że na pierwszych zawodach śmiano się z jego ubioru, że taki biedny, a wygrał. Z niedowierzania powtórzono bieg i znowu wygrał. Na pierwszym obozie w Komańczy, jak wspominał „spaliśmy na słomie, a kto miał mokre skarpetki to zamarzały, takie były zimy”.

Fot. 1 Władysław Habrat (LZS Krosno — Reprezentacja Woj. Rzeszowskiego),
Mistrzostwa Polski, Zakopane, lata 50. XX w.

Jeżdżono na zawody co najwyżej szczebla wojewódzkiego, gdyż na dalsze wyprawy nie było środków. Startowano w biegach, skokach, kombinacji norweskiej oraz zjazdach. Po 1960 zrezygnowano jednak z narciarstwa zjazdowego, ze względu na wysokie koszty zakupu sprzętu. Policzono wtedy, że za sprzęt jednego zjazdowca kupowano wyposażenie dla trójki biegaczy.

Fot 2. Stanisław Habrat, zawody LZS, Wisła, lata 50. XX w.

W województwie rzeszowskim w 1960 roku działały już 23 sekcje narciarskie, w samym Krośnie aż 4, zrzeszały prawie 800 członków, za których kluby regularnie płaciły składki do PZN. Wtedy wielu sportowców z podkarpackich wsi zaczyna ocierać się o sport wyczynowy. Do starej gwardii działaczy-społeczników dołącza młodzież: Franciszek Nowak i Stanisław Nahajowski z Ustrzyk, Stanisław Guziak i Edward Gajewski z Zarszyna, Czesław Rabata z Rymanowa Zdroju, Stanisław Krukar z Deszna, Ryszard Chudziński, Marian Fajkiel z Klimkówki, Tadeusz Ciuła — Dukla, Roman Piskadło, a później Wojciech Libner — Krosno, Józef Filip, Jan Blicharczyk — Odrzykoń i wielu innych. LZS-y przeprowadziły ofensywę na nowe tereny, powody były trzy. Jeden prozaiczny — szukanie nowych członków, popularyzacja sportu, drugi — propagandowy, aby pokazać sukces wsi, rozwój kraju, słuszność istnienia LZS, trzeci — przy gorszych zimach szukano miejsc, gdzie śnieg zalega dłużej.

Fot. 3. Jan Kasperkowicz (ten z nartami), LZS Karpaty Klimkówka, Mistrzostwa Polski Juniorów,1955.

Pionierskie lata 60. XX wieku — sukcesy i problemy

Sukces organizacyjny i sportowy powoli stawał się faktem. Przykładowo, w 1966 w Myczkowcach koło Soliny zorganizowano zawody w biegach, a w Zagórzu w skokach, były to mistrzostwa wojewódzkie zrzeszenia LZS, startowało ponad 200 zawodników. Wygrał Sanok przed Krosnem.

Powstawały nowe obiekty. Dzięki staraniom Stanisława Habrata w 1966 w Dukli powołano Społeczny Komitet Budowy Skoczni, którą rok później oddano do użytku (służyła przez długie lata, dzisiaj nie ma po niej śladu). Jednak coraz większa ilość zawodników i sympatyków, ciągły rozwój klubów i kół LZS… dostarczał problemów. Zaczęło brakować wykwalifikowanych instruktorów i funduszy. W powiecie krośnieńskim postawiono na pracę w terenie, skupiono się na szkołach podstawowych. Pomagano nauczycielom, a lepszych zawodników pozyskiwano do klubów. Początkowo było bardzo trudno, gdyż nauczyciel odpowiadał za kilka dyscyplin, co wymagało od niego poświęcenia, ale niesamowicie popularyzowało dyscyplinę i działało na jej masowość. Przyniosło to hegemonię dla Krośnian w Okręgu LZS od 1968 roku. Dla przykładu w 1968 roku w Iwoniczu Zdroju rozegrano połączone zawody Mistrzostwa Okręgu PZN oraz Spartakiadę Wojewódzką, gdzie startowało 400 zawodników i zawodniczek. Krosno wygrało w punktacji powiatu jak i w klubowej, mając prawie 2,5 — krotną przewagę na drugim Sanokiem. Wówczas najlepszą zawodniczką była Stanisława Parylak z Orlewu Krosno, która wygrywała niemal każde zawody. W tym samym roku w Komańczy rozegrano Mistrzostwa Polski Zrzeszenia LZS, gdzie podkarpackim narciarzom przyszło zmierzyć się z tymi spod Giewontu, Wisły i Szklarskiej Poręby. Pomimo wielu perturbacji, jak np. powołaniu najlepszych zawodników do wojska, oraz przejściu wielu zawodników do klubów górniczych, województwo podkarpackie zajęło trzecie miejsce w kraju za województwem krakowskim i katowickim, a Kazimierz Barud z Karpat Klimkówka został mistrzem Polski LZS seniorów w kombinacji norweskiej, wtedy zwanej dwubojem klasycznym.

Narciarze z Podkarpacia wkraczają na arenę ogólnopolską

Na początku lat 70. XX wieku nastąpił dalszy wzrost liczby członków w narciarskich klubach, a stare problemy pozostawały. By nie zniechęcać młodzieży do tego sportu rozszerzono współpracę z ZHP oraz ZMW, szukano sponsorów. Organizowano więcej zawodów, np. o Puchar ZMW, o Nagrodę Miasta Krosna itp.

W 1969 roku LZS Orlew Krosno na Mistrzostwach Polski Młodzików na 40 startujących zespołów był już 9, prym wiodły Start Zakopane oraz TS Wisła Gwardia Zakopane. W rankingu PZN na koniec sezonu w konkurencjach klasycznych LZS Karpaty Klimkówka zajęły 14 miejsce w Polsce, a trzecie wśród zespołów LZS. Narciarze z Podkarpacia dobijali do czołówki krajowej. Odbiegali tradycjami, sprzętem, a przede wszystkim smarami i serwisem narciarskim, do którego dostęp mieli w latach 60. tylko zakopiańscy trenerzy. Wielu zawodników szło na studia, do wojska, albo do pracy, nie wracali już do sportu, z prozaicznej przyczyny, kluby na Podkarpaciu nie były w stanie utrzymać seniora, liczyć na to mogli tylko najlepsi. Wielu jednak zostało, przeszło trudną drogę od zawodnika do trenera. W roku 1969 w POZN Krosno było 16 klubów związkowych oraz 18 klubów LZS.

W 1972 w Sapporo Wojciech Fortuna zdobył złoto IO. Aby uczcić ten sukces Rada Wojewódzka LZS w Rzeszowie zorganizowała w Rymanowie Zdroju zawody pod nazwą „Rzeszowskie Sapporo”, wzięło w nich udział 720 zawodników. W Mistrzostwach Polski LZS w narciarstwie klasycznym reprezentacja woj. rzeszowskiego złożona głównie z zawodników z Klimkówki i Krosna zdobyła 5 medali. Natomiast na Mistrzostwach Polski Juniorów PZN w Zakopanem Maria Grysztar z LZS Klimkówka zajęła 4 miejsce na 3 km, a sztafeta 3x8km w składzie: Stanisław Zajdel, Roman Piskało, Andrzej Kubit również 4 miejsce, przegrywając podium na finiszu z SNPTT Zakopane.

Niestety latach 70. pojawił się pomysł, który choć niektórym działaczom wydawał się znakomity, zahamował rozwój narciarstwa w regionie. Powołano wtedy w Rymanowie Zdroju Wojewódzki Ludowy Klub Sportowy „Szron”, który miał skupić wszystkich zawodników LZS z regionu, chciano stworzyć jeden super-klub. Po początkowej euforii, przyszła stagnacja i regres na początku lat 80. XX wieku. Nie poradzono sobie organizacyjnie w Rymanowie, a jednocześnie zabrało finansowego wsparcia dla innym ośrodków.

Fot. 4. Rajd Narciarski Iwonicz-Dukla, k. Krosna, 1973

Wróćmy do sukcesów sportowych. W roku 1971 Ryszard Penar z LZS Klimkówka i Roman Piskadło z LZS Orlew trafili do ogólnopolskiej kadry LZS. To spory sukces, biorąc po uwagę, że w zrzeszeniu LZS był np. czołowy krajowy klub LKS Poroniec Poronin. Zawodnicy z Podkarpacia na mistrzostwach Polski zajmowali miejsca w pierwszej dziesiątce, a nawet szóstce. Pokazuje to jak niesamowitą drogę przeszła młodzież z podkarpackich wsi, startując na drewnianych narciarskich samoróbkach jeszcze w latach 50., a już w latach 70. walczyła o najwyższe lokaty w kraju. W żadnej innej dyscyplinie kluby LZS z tego regionu nie miały takich sukcesów.

Po 1975 roku coś zaczęło zgrzytać

Jednak od 1975 roku ten marsz do przodu zostaje zahamowany. Przyczyn było wiele: słabsze zimy, trudności gospodarcze w kraju, odejście starych działaczy, awanse działaczy regionalnych na szczebel centralny, brak pomysłu i strategii na dalszy rozwój narciarstwa w regionie. Po upadku Szron Rymanów, działalność wznowiła Klimkówka, skupiła się jednak na nowej dyscyplinie — biathlonie, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Na najlepszych zawodników wyrastali tam: Janusz Penar, Andrzej Penar, Wacław Krystyński, Marek Kasperkowicz. Orlew Krosno rozdzielił się na klika ośrodków, ale działających pod jedną banderą. W Odrzykoniu „rządził” Józef Filip, w Krośnie — Roman Piskadło, a w Głowience — Wojciech Libner. Młodzi działacze i trenerzy wychowali kilku solidnych zawodników: Andrzej Krygowski, Bogdan Kustorń, Barbara Prajzner oraz Jacek Habrat. Wśród zrzeszeń LZS w 1985 roku Krosno był na 5 miejscu.

W latach 1957 — 1988 w narciarstwie klasycznym na Mistrzostwach Polski Zrzeszenia LZS zawodnicy z województwa krośnieńskiego zdobyli indywidualnie lub drużynowo 53 medale. Na Mistrzostwach Polski PZN najważniejsze sukcesy to: srebrne medale w biegu na 2 km i w kombinacji norweskiej Romana Guzika w 1969 roku w kategorii młodzik oraz w 1985 w Szklarskiej Porębie złoty medal Barbary Prajzner na 5 km oraz srebrny Andrzeja Krygowskiego na 15 km. Krygowski zdobył jeszcze kilka medali szczebla centralnego, ale już jako zawodnik SMS Zakopane oraz kadry narodowej pod okiem Edwarda Budnego. Startował również na Mistrzostwach Świata w Lahti 1988 roku.

Sukcesy podkarpackich narciarzy mogły pewnie być większe, jednak wielu z nich nie zmieniło barw klubowych, pozostając wiernym zielono-czerwonym barwom LZS. Zostali na swojej wsi lub swoim mieście. Powodów było wiele, albo rodzice się nie zgadzali, bo ziemia stałby odłogiem, albo sami podejmowali taką decyzje, czując przywiązanie do małej ojczyzny. W trudnych latach 90. XX wieku na szczeblu centralnym Zrzeszenia LZS zapadła decyzja o zaprzestaniu organizowania mistrzostw Zrzeszenia w narciarstwie. To, a także wiele innych czynników spowodowało, że dziś na Podkarpaciu tego sportu w LZS-ach praktycznie już nie ma.

Piotr Habrat

Od redakcji. Artykuł ten to fragment pracy magisterskiej Piotra Habrata pt. „Sport na terenach wiejskich i w małych miejscowościach. Wpływ zmian ustrojowych 1989 roku na przykładzie wybranych dyscyplin zimowych w województwie podkarpackim i małopolskim”. Prac obroniona została w 2019 roku w Wyższej Szkole Edukacji w Sporcie w Instytucie Sportu i Rekreacji w Warszawie.

Po przeczytaniu tekstu, czytelnik zauważy, że nazwisko Habrat pojawia się w nim wielokrotnie. Piotr Habrat jest wnukiem i synem znanych na Podkarpaciu działaczy i kontynuuje ich tradycje.

Nie rozstajemy się z nim, bo fragmenty tej pracy magisterskiej jeszcze wykorzystamy.

Fot. Archiwum P. Habrat